Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Czy jesteś szczęśliwy?

Ktoś z tłumu powiedział do Jezusa: ”Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem”.

Lecz On mu odpowiedział: ”Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?”.

Powiedział też do nich: ”Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia”.

I powiedział im przypowieść:

”Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: »Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów«. I rzekł: »Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę wszystko zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj«”.

Lecz Bóg rzekł do niego: ”Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?”.

Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem. (Łk 12,13-21)

„Marność nad marnościami, wszystko marność…”

Słuchając Koheleta, często mamy wrażenie, że przemawia do nas pesymista wszech czasów. Ktoś, kto gani nasze porywy radości i nadziei. Ów drażniący nas sceptyk zwraca jednak uwagę na ważną kwestię, na pytanie o to: „Czy jesteś szczęśliwy?”. Sam o tym milczy, zapewne zdając sobie sprawę, że nasza odpowiedź jest równie cenna, jak jego pytanie. Można powiedzieć, że tam, gdzie Kohelet milknie tam pozostawia przestrzeń do wsłuchania się w nasze serce.

Zupełnie inne wydaje się podejście świętego Pawła, bliższego naszym sercom przez optymizm, którym zaraża. Dla niego szczęście to prawdziwe bogactwo. Jesteś wolny od swoich grzechów i słabości, szukaj więc Tego, któremu to zawdzięczasz, szukaj w górze – podpowiada. Zmagasz się ze swoją słabością, z powalającymi cię często grzechami i słabościami, nie przejmuj się – mówi Paweł, moc bowiem w słabości się doskonali i dodaje, że któż mógłby nas potępić, jeśli sam Chrystus wstawia się za nami! 

Święty Paweł nieustannie zachęca nas do szukania Pana, w każdych okolicznościach, gdyż wie, że szukając „tego, co w górze”, łatwiej nam zadać śmierć temu, co w nas przyziemne i co nas tak często zniewala a jednocześnie zasłania nam Cel naszych dążeń. „Walcz”, zagrzewa Paweł, walcz, bo wciąż odnawiasz się „ku głębszemu poznaniu Boga” i w tym jest twoja siła. Ta odnowa polega na tym, że uczymy się patrzenia Boga na nas, takimi jakimi jesteśmy.

To budujące słowa, zapalające światełko w tunelu po pełnym sceptycyzmu spojrzeniu Koheleta i wprowadzające trochę równowago do naszych skołatanych serc.

Słuchając dzisiejszej Ewangelii odnoszę wrażenie, że bywamy bardzo podobni do tego człowieka, który zwraca się do Jezusa z prośbą. Czy nie jest tak, że w naszych modlitwach czynimy – mniej lub bardziej świadomie – Jezusa rozjemcą w naszych sprawach.

Dlaczego wymagasz ode Mnie – pyta Jezus – bym sprawił „coś”, co jest ważne dla ciebie? Nie na tym polega Ewangelia! Jeśli chcesz iść drogą Ewangelii, jeśli naprawdę wierzysz w to, że Moje słowa potrafią zmienić twoje życie, to po prostu żyj nimi! Tyle i aż tyle.

Życie prawdą Jezusowej Ewangelii poprowadzi nas bowiem dużo dalej niż tylko ku umiejętność rozwiązywania sporów i życiowych trudności na naszą korzyść. Ewangelia ma nas prowadzić do bycia bogatymi przed Bogiem. Co to znaczy? Bogaty przed Bogiem jest ten, który nie przestaje inwestować w życie duchowe i w szczęście wieczne, kto nie boi się zaryzykować układania swojego życia nie wedle swoich oczekiwań i tego, co dla niego ważne, ale godzić się na pójście tą drogą, jaką przygotuje mu Bóg, bez zastrzeżeń i w całkowitej wolności serca. Tu jest nasze prawdziwe szczęście, bo prawda polega na tym, że to Bóg lepiej wie, co dla nas dobre a nie my.  Być ubogim, czyli nie przywiązywać się do swoich planów i do tego, co w moim przekonaniu jest ważne na rzecz tego by mieć wszystko u Boga. I znów przypomina mi się życiowa maksyma, nieżyjącego już świętego kapłana, który zwykł mawiać: „Jezu, ufam Tobie – to moje jedyne ubezpieczenie na życie.” I tak żył. I to dawało mu prawdziwe poczucie szczęścia.

A czy Ty jesteś szczęśliwa/szczęśliwy?