Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Dotyk, który uzdrawia

Nie bój się, wierz tylko! (Mk 5, 36)

Tym, co najbardziej paraliżuje nas w życiu, jest strach i lęk…

Lęk o przyszłość, obawa o pracę, dom, najbliższych. Boimy się nowych ludzi, rzeczy, nieprzewidzianych sytuacji.

Czasem wolimy wtopić się w tłum, być tak jak inni, szary, nijacy; nie chcemy niczego zmieniać i pragniemy, żeby wszystko było już tak jak zawsze.

Ta postawa dotyczy nierzadko również naszego życia duchowego, naszej więzi z Bogiem.

Czy można być człowiekiem religijnym, praktykującym nie będąc człowiekiem wierzącym? Na pozór jest to pytanie dziwne, może nawet sprzeczne w sobie. Tymczasem już św. Tomasz a Akwinu przestrzegał: „Strzeżmy się religijności bez wiary. Strzeżmy się pozorów i udawania przed Bogiem”.

Prawdziwa wiara wymaga bowiem zaangażowania się w osobistą więź z Chrystusem, ze zgodą na wszelkie zmiany jakie to pociąga w naszym życiu, w naszym sposobie mylenia i patrzenia na rzeczywistość.

Tymczasem często boimy się uwierzyć i pójść za Chrystusem, bo musiałoby to postawić nas wobec zupełnie nowej i nieznanej rzeczywistości.

Boimy się, że może zostaniemy wyśmiani z powodu naszej wiary, jak Jezus w dzisiejszej Ewangelii, gdy przychodzi, by uzdrowić córkę Jaira. Nic już przecież się nie da zrobić, nic nie można zmienić, bo dziewczynka umarła, nie pomoże już żaden lekarz czy cudotwórca.

Często myślimy podobnie o sobie, o innych, o sytuacji małżeńskiej czy rodzinnej: Już nic się nie da zrobić nie można niczego uzdrowić, zmienić… Bo grozi nam wypalenie, brak wiary w Boga, w człowieka, brak umiejętności patrzenia z nadzieją w przyszłość…

A przecież potrzeba tak niewiele. Nie musimy czynić rzeczy wielkich, niezwykłych czy ponad nasze siły.

Wystarczy, że dotkniemy Jezusa z wiarą, jak uczyniła to kobieta chora na krwotok.

Potrzebny jest mały gest, delikatny dotyk zaufania, by Jezus odmienił moje i Twoje życie. Ale potrzebna jest również ta odrobina odwagi, aby przezwyciężyć strach, lęk, aby wyjść z anonimowego tłumu i wyciągnąć rękę ku Jezusowi.

On ma moc uzdrowić nas z naszych grzechów, słabości i lęków, które paraliżują nasze życie. Może i chce dać nam nowe życie. Życie pełne radości, szczęścia.

Czy wierzysz, że wystarczy dotknąć Jezusa, aby zobaczyć siebie, innych i cały świat w zupełnie innym świetle, świetle Bożej łaski?

Jeden dotyk, który potrafi nadać całemu życiu nowy i głęboki sens.

„Nie bój się, wierz tylko” – mówi dziś Jezus do każdej i każdego z nas. Tylko wtedy gdy uwierzę i przyjdę do Jezusa – jak kobieta z dzisiejszej Ewangelii – wygram moje życie!