Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Maryja i droga serca

Na początku było Słowo,

a Słowo było u Boga,

i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez Nie się stało,

a bez Niego nic się nie stało,

co się stało.

W Nim było życie,

a życie było światłością ludzi,

a światłość w ciemności świeci

i ciemność jej nie ogarnęła.

Przyszło do swojej własności,

a swoi Go nie przyjęli.

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,

dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi [J 1, 1-5.7]

Kiedy patrzymy na przedstawienie Maryi jako Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus na ręce warto ów obraz odnieść do naszej chrześcijańskiej codzienności. Fundamentem relacji Maryi i Jezusa jest miłości i wiara.

Obraz Maryi tulącej do piersi swoje dziecko to jedno z piękniejszych przedstawień miłości. Nie bez przyczyny Dzieciątko Jezus na obrazach zazwyczaj znajduje się z lewej strony Matki, aby w ten wizualny sposób skrócić drogę serca do serca.

Kiedy rozważamy tajemnice Wcielenia wiemy, że w porządku chronologicznym najpierw było serce Jezusa pod sercem Matki. Litania do Serca Pana Jezusa opisuje to jednym prostym zdaniem: „Serce Jezusa w łonie Matki Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone, zmiłuj się nad nami”. Już to wezwanie jest wyznaniem wiary Kościoła w akt wcielenia Syna Bożego, jak również w to, że Maryja, tak jak każda kobieta, mogła tę Jezusową, synowską obecność odczuwać i rozpoznawać. To także ważny symbol dla każdego chrześcijanina. Bóg, który przez wcielenie wchodzi w historię świata pozwala na to, abyśmy przez wiarę i miłość mogli rozpoznawać i odczuwać obecność Boga w swoim życiu.

By móc odpowiedzieć miłością na miłość, potrzeba wcześniej doświadczyć i odczytać właściwie zamysły Jezusowego Serca skierowanego ku nam. Serce Jezusa ukształtowane pod sercem Maryi to także znak uniżenia Boga, któremu tak mocno zależy na człowieku, że jest gotów podejmować różne działania, posługiwać się różnymi drogami, by dotrzeć do ludzkiego serca. Właśnie ta droga może symbolizować to, co określamy „modlitwą serca”. Próbując najprościej zdefiniować czym, jest modlitwa serca można określić ją jako trwanie „serce przy sercu”. Człowiek zanurzony w modlitwie z całą wiarą i miłością trwa swoim sercem przy sercu Boga, które w Jezusie zawsze bije z miłości do człowieka i dla niego. Medytacja, to nic innego jak otwieranie się w porządku łaski na tę miłość.

Cała tajemnica Wcielenia, którą przez miniony tydzień świętowaliśmy mówi nam o tej drodze, do przejścia której jesteśmy zaproszeni, jak Maryja.

Bóg zaprasza nas, tak jak Ją, byśmy przyjęli Jego słowo i abyśmy wsłuchując się w nie uwierzyli i odczuli Jego miłość do nas, po to abyśmy mogli następnie rodzić jego owoce w naszym życiu przemienionym mocą tego słowa, mocą łaski wiary i miłości.

Warto jednak wspomnieć także o trudnościach, które stają się udziałem człowieka modlitwy.  Przychodzą one podobnie jak w życiu Maryi, gdy doświadcza zagubienia Jezusa w świątyni. To także ważna dla nas lekcja, która koresponduje z rzeczywistością, jakiej doświadcza się niejednokrotnie w życiu duchowym, a mianowicie: braku odczuwania bliskości Boga. Jeśli jednak Bóg dopuszcza takie momenty, dzieje się tak dla oczyszczenia i przygotowania człowieka na inne, głębsze przeżywanie relacji z Bogiem.

Można powiedzieć, że doświadczenie Maryi przeżywającej tajemnicę Wcielenia, to droga życia opartego o duchowość serca. Medytacja monologiczna jako jedna z form modlitwy serca zaprasza nas także do wejścia na tę drogę a w praktyce także do dzielenia się własnym doświadczeniem wiary wyrastającym z tej modlitwy. Choć trzeba nam pamiętać,  Serce Jezusa, którego miłość pragniemy odkrywać w tej modlitwie jest i pozostanie dla nas zawsze tajemnicą, która nas przerasta i onieśmiela.