Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Medytacja ucząca wiary

Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. (Łk 17, 5-6)

Dzisiejsze wprowadzenie nawiązuje raz jeszcze do Ewangelii, którą usłyszeliśmy w ostatnią niedzielę. Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary” (Łk 17, 5). Taką prośbę do Boga w jakimś momencie naszego życia może skierować każda i każdy z nas, komu zależy na jakości i głębi swojej wiary. W zasadzie można powiedzieć, że wszystko, co robimy w życiu duchowym w taki, czy inny sposób ma na celu pogłębienie naszej wiary. Gdyby tak nie było, to jaki sens miałaby nasza modlitwa, nasze słuchanie Słowa Bożego, przyjmowanie sakramentów? Jeśli wiara jest naszą relacją z Bogiem, to naturalnym pragnieniem życia duchowego jest chęć jej pogłębienia.

Święty Paweł nie pozostawia wątpliwości, że nasza wiara rodzi się ze słuchania a tym, w co się wsłuchujemy dla pogłębienia naszej wiary jest Słowo Boże [por. Rz 10,17]. To właśnie dzięki niemu poznajemy Boga, ono przekonuje nas o Jego dobroci i miłości do nas. A zaufać i stworzyć prawdziwą i głęboką relację możemy tylko z kimś, kogo znamy. Jeśli pozwolimy przekonać się Słowu Bożemu, że Bóg naprawdę nas kocha i troszczy się o nas, możemy na Jego miłość odpowiedzieć miłością.

Medytacja łączy w sobie te wszystkie elementy potrzebne do rozwoju wiary: wsłuchiwanie się w Słowo, uczenie się zaufania i otwartość na Bożą łaskę. Nie znaczy to jednak, że jest łatwą modlitwą, bo stawia przed nami duże wymagania. Medytacja zaprasza nas do tego, byśmy wypuścić życie ze swoich rąk. Żyjemy często z przekonaniem, że owszem, Bóg jest wszechmocny, ale jeśli sami nie będziemy kontrolowali naszego życia, jeśli sami się o nie nie zatroszczymy, to nikt za nas tego nie zrobi.

Praktyka medytacji ma na celu wyzwolenie nas z tej iluzji. Ona zaprasza nas do tego by Słowo, w które się wsłuchujemy ukształtowało w nas świadomość obecności i bliskości Boga, który nas kocha i zawsze jest przy nas, który troszczy się o nasze życie – to jest właśnie przedmiotem wiary, dzięki której możemy robić rzeczy niezwykłe, przekraczające nasze racjonalne podejście do świata. Jednak wiara nie jest naszą mocą, jest mocą Boga działającego w nas. Bo to On a nie my jest Tym, dla którego nie ma nic niemożliwego. Ale żeby móc doświadczyć tej mocy, my sami musimy stać się mali i bez reszty zaufać Panu Bogu.

Dlatego medytacja rozumiana jako modlitwa serca, przez oczyszczenie naszego umysłu i serca zaprasza nas do całkowitego zawierzenia się Bogu. Do wypełnienia w praktyce jednego z najbardziej radykalnych wyzwań Ewangelii, do powiedzenia Bogu całym swoim sercem i całym swoim życiem: „Bądź wola Twoja!” Oddanie swojej woli to największy akt wiary, do którego jesteśmy zdolni. To zgoda na to, by pomimo naszych ocen i pragnień Bóg mógł działać tak jak sam chce.

Ten rodzaj zaufania wynika ze ścisłego zjednoczenia z Chrystusem, do którego pragnie nas prowadzić medytacja i sprawia, że stajemy się całkowicie wolni od siebie samych, od dyktatu naszego „ego”. Jak zwykł mawiać jezuita – ojciec Franz Jalics: „Im bardziej ktoś przybliża się przez kontemplację do Chrystusa, tym bardziej samemu pozostaje niewidocznym”. To nie tylko potwierdzenie tego, co słyszymy w Ewangelii z ust św. Jana, ale i warunek prawdziwie i głęboko przeżywanej wiary w Chrystusa: „Trzeba aby On wzrastał a ja się umniejszał” [J 3,30]

Pozwólmy, by medytacja przez uczenie nas zaufania do Jezusa przekonała nas do wypuszczenia życia ze swoich rąk, po to by złożyć je w najbardziej pewne ręce – Boga.