Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Modlić się w milczeniu

Jezus powiedział do swoich uczniów:

„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. [Mt 6, 1.4-6]

„Ci, którzy się modlą, niech czynią to w sposób odpowiedni; w skupieniu i ze czcią. Pamiętajmy, że stoimy przed obliczem Boga. Trzeba zatem spodobać się Bogu zarówno postawą ciała, jak i sposobem odnoszenia się do Niego. Jak bowiem właściwością ludzi światowych jest głośne hałasowanie, tak przeciwnie ludziom duchowym wypada się modlić w skupieniu, w ciszy i ze skromnością. Zresztą Chrystus Pan nakazywał nam modlić się w skrytości, w miejscach zamkniętych i odosobnionych, nawet we własnym mieszkaniu. Doskonale odpowiada to naszej wierze, albowiem modlitwa powinna kształtować w nas pamięć o tym, że Bóg jest wszędzie obecny, że widzi i słyszy wszystko, a ogromem swego majestatu przenika najskrytsze i najodleglejsze miejsca i tajemnice ludzkiego serca. (Traktat o Modlitwie Pańskiej św. Cypriana Bp i M. nr 4)

Ojciec Raniero Cantalamessa dodaje, że Kontemplacja, to odpowiedź na pełne miłości spojrzenie Boga. Sama w sobie kontemplacja nie jest niczym innym jak umiejętnością albo darem nawiązania serdecznego kontaktu z Jezusem obecnym w naszym sercu po to, aby przez Niego wznieść się do Ojca w Duchu Świętym a więc zanurzyć w relację miłości Trójcy Świętej. Jak mówiliśmy już każdy ochrzczony został w tę relację zanurzony w chwili chrztu, ale człowiek współczesny bardziej nastawiony zewnętrznie musi nieustannie odkrywać ów wymiar wewnętrzny, który pozwala nam nawiązać osobisty kontakt z Bogiem obecnym w nas.

W dawniejszych czasach, gdy człowiek był mniej „technicznie” nastawiony do rzeczywistości, ten wymiar wewnętrzny wydawał się czymś bardziej naturalnym i obecnym w codzienności. Dzisiaj wymaga to nierzadko zawalczenia o tę sferę tak często zagłuszaną i zaniedbywaną przez zbytnie otwarcie się człowieka na zewnątrz, do świata, który wysuwa pod adresem człowieka swoje roszczenia pragnąc nim zawładnąć bez reszty.

Dlatego prawdziwa kontemplacja wymaga (przynajmniej na początku) pewnego odejścia od świata i jego zgiełku (tego ewangelicznego wejścia do swej izdebki i pewnego ukrycia przed wszechobecnym wpływem świata). Prawdziwa kontemplacja dokonuje się – jak pisze o. Raniero Cantalamessa – w możliwie największym milczeniu, zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym. Milczenie jest umiłowanym oblubieńcom kontemplacji i strzeże jej, jak św. Józef strzegł Maryi i Jezusa.

Kontemplować to intuicyjnie skupiać się na rzeczywistości Bożej (ukrytej w naszym wnętrzu) i radować się jej obecnością. W medytacji przeważa poszukiwanie prawdy, w kontemplacji natomiast radowanie się Prawdą odnalezioną (tutaj „Prawda” pisana jest dużą literą, ponieważ kontemplacja zmierza zawsze do osoby).

Wielu mistrzów duchowości naucza, że nie da się wyznaczyć ostrej granicy między doświadczeniem medytacji i kontemplacji. Różnica polega jedynie na przeniesieniu akcentów. O ile w medytacji wciąż w grę wchodzi nasza aktywność o tyle w doświadczeniu kontemplacji rezygnujemy z naszej aktywności na rzecz całkowitego zdania się na aktywność = udzielanie się Boga, gdyż kontemplacja jest w pełni Jego darem. Możemy się na nią otworzyć, ale nie możemy jej wymusić.