Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Między grzechem a posłuszeństwem woli Boga

Na to Jezus rzekł: „Któż jest moją matką i którzy są braćmi?” I spoglądając na siedzących wokoło Niego rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”. (Mk 3,33-35)

Jakiś czas temu przeczytałem książkę José Saramago „Miasto ślepców”. Jest to opowieść o mieście, którego mieszkańcy z niewiadomego powodu tracą wzrok. Powszechna ślepota powoduje, że rozpadają się cywilizowane normy zachowań, pojawiają się agresja, nieufność i strach.  I choć powieść jest fikcją literacką i miejscami bywa mocna, to jednak opisane w niej mechanizmy są wstrząsającym i głęboko przenikającym czytelnika studium kondycji ludzkiej. Dowodzi to prawdziwości tezy, że cywilizacja ludzka, jak i samo człowieczeństwo są bardzo delikatne i kruche.

Przypomniała mi się ta książka, kiedy przeczytałem wczoraj czytania z dzisiejszej niedzieli.

W Księdze Rodzaju widzimy nieco podobny świat po grzechu pierworodnym. W oczy rzuca się rozerwana wspólnota, zarówno z Bogiem, jak i z drugim człowiekiem. Grzech także zaślepia człowieka. Adam doświadcza swojej nagości i doznaje lęku. Jest bezradny i bezbronny. Traci poczucie odpowiedzialności za swe czyny. Nie widzi konsekwencji swoich wyborów. O wszystko obwinia Boga: to Ty postawiłeś przy mnie tę niewiastę, a teraz chcesz mnie ukarać.

Ale nagi Adam chowa się nie tylko przed Bogiem. Zagrożeniem dla niego jest też drugi człowiek. Zranione pożądliwością serce nie kieruje się już wyłącznie ku dobru. W relacji przestaje liczyć się już dar i miłość, ale rodzi się pytanie, jakie korzyści mogę z niej mieć dla siebie, nawet kosztem drugiej osoby?

Na szczęście ta scena nie jest ostatnim słowem. W swojej rozpaczy Adam się myli. Bo już w raju, w chwilę po grzechu pierworodnym pan Bóg zapowiada nadejście nowej Ewy i nowego Adama, którzy swoim życiem a zwłaszcza posłuszeństwem woli Bożej przywrócą właściwy porządek w relacji z Bogiem i z drugim człowiekiem. Słowami: „Oto jest moja matka, a to są moi bracia” (Mk 3, 34) – Jezus ustanawia swoją nową rodzinę opartą już nie na więzach krwi, nie na zasadach prawa, ale na mocy swojego Słowa i łaski, które zdolne są uczynić nas dziećmi Bożymi, tymi, którzy narodzili się z Boga (por. J 1, 12-13).

Od tej chwili to postawa wobec Jezusa decyduje o byciu wewnątrz lub na zewnątrz tej nowej społeczności, którą Jezus powołuje do życia, jako Kościół. Można zająć postawę reprezentowaną przez uczonych w Piśmie, którzy odrzucają Bożą miłość i zamykają się na łaskę, jako argumentu używając niedorzecznego stwierdzenia, że Jezus działa mocą złego ducha. Można też przyjąć postawę Maryi – Nowej Ewy, która mówiąc „fiat” składa z zaufaniem swoje życie w ręce Boga, tym samym otwierając się w pełni na Jego miłość i łaskę.

Chrystus – nowy Adam ukazuje na nowo wartość miłość, bezinteresowności i dobra, które odtąd mają kształtować życie i tożsamość Jego sióstr i braci. I skoro one wciąż istnieją, mimo że wydają się tak bezbronne wobec zagrożeń tego świata, to znaczy, że On naprawdę zwyciężył świat. To znaczy, że nie musimy się bać, bo nawet jeśli codzienność wystawia naszą miłość na wiele prób i zagrożeń zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych, to jeśli codziennie świadomie i z wiarą będziemy wypowiadać słowa modlitwy, której uczy nas sam Jezus „I nie wódź nas na pokuszenie”, to przekonamy się, że Bóg ma moc nas obronić przed tym, co staje się dziś zagrożeniem dla naszej miłości i dobra. Oczywiście kuszeni będziemy do końca naszego życia, ale nawet gdy diabeł może zmiażdżyć mi pietę, nie wolno nam zapomnieć, że Chrystus – Nowy Adam już zmiażdżył mu głowę.