Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Proś o to, co mam ci dać…

Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę.

Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją».

«Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Zrozumieliście to wszystko?» Odpowiedzieli Mu: «Tak».

A On rzekł do nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare». (Mt 13, 44-52)

 

W czytaniu z Księgi Królewskiej zupełnie jak w bajce Pan Bóg mówi do Salomona: „Proś o to, co mam ci dać”.

To nie była łatwa decyzja. Paleta „ofert” Pana Boga była nieskończona. Salomon mógł wybrać właściwie wszystko, o czym zamarzył.

Młody król nie prosił o długie życie. Nie prosił o bogactwa ani o zgubę swoich nieprzyjaciół. Młody król poprosił Boga o mądre serce, o zdolność rozróżniania dobra i zła, o umiejętność wydawania sprawiedliwych wyroków.

„Proś o to, co mam ci dać”. To jest bardzo poważne, niebajkowe wezwanie. Bóg przychodzi z nim do każdego z nas. Można powiedzieć, że nieustannie odpowiadamy na to wezwanie całym naszym życiem. Dokonujemy różnych wyborów, podejmujemy tysiące decyzji często w sprawach, które pozornie nie dotyczą naszej wiary. Ciągle jednak jest to ten sam dialog z Bogiem i próba odpowiedzi na pytanie, czego naprawdę pragniemy, czego się spodziewamy, czego od Boga oczekujemy.

Mistrz Eckhart – niemiecki mistyk, filozof i teolog zwykł mawiać, że warto uważnie przyglądać się nie wielkim i najważniejszym decyzjom naszego życia, lecz drobnym, pozornie nieistotnym na pierwszy rzut oka wydarzeniom i wyborom naszej codzienności, gdyż to one mówią najwięcej o nas samych, naszych pragnieniach i o naszej sytuacji. Dlatego poznanie siebie jest nieodzownym krokiem na drodze do Boga.

Chrystus pod osłoną dzisiejszej przypowieści chce nam przekazać ważną prawdę: Mamy szukać skarbu! Mamy szukać Boga we wszystkim. Mamy Go szukać wokół nas i w nas samych, wszak często jest bliżej, niż nam się wydaje. Co więcej mamy być gotowi zostawić wszystko, by zachować ten skarb i by to on decydował o wszystkich naszych wyborach.

Najważniejszym jednak przekazem dzisiejszej Ewangelii jest to, że chrześcijaństwo, to już teraz uczestniczenie w radości przebywania z Bogiem. To świadomość, że nosimy już Boga w swoim sercu. To największy dar, jaki Bóg chce nam ofiarować. Pytanie tylko, czy to proste przebywanie z Bogiem my także traktujemy, jako największe bogactwo, z którego – podobnie jak Salomon – czerpiemy naszą życiową mądrość?

Dobre przeżywanie wiary wymaga także mądrości. Do wiary, podobnie jak do każdego innego skarbu można się szybko przyzwyczaić. Można przestać doceniać jego wartości, a nawet uznać, że nam się słusznie należy. A przecież jest niezasłużonym darem.

Może nam –  współczesnym chrześcijanom mającym być z zasady poszukiwaczami Królestwa Bożego, za bardzo zdarza się przesiąknąć duchem, sposobem myślenia i wartościowania tego świata, zapominając o tym, kim jesteśmy.

Jest taka pouczająca opowieść zrodzona w kościele koptyjskim, która opowiada o królewskim synu wysłanym do Egiptu, by tam odnalazł i zdobył piękną, drogocenną perłę i z nią powrócił do królestwa. Opuszcza więc dom ojca, wyrusza w drogę, przebywa wśród mieszkańców pogańskiej krainy. By się nie wyróżniać, przywdziewa ich strój i przyjmuje ich obyczaje, i tak bardzo się do nich przyzwyczaja, że zapomina, kim naprawdę jest. Żyje jak poganin i staje się sługą pogan. Wtedy ojciec pisze do niego list: „Od Ojca twego, Króla królów – tobie, naszemu synowi, pozdrowienie. Zbudź się i wstań ze swego snu i pojmij słowa naszego listu. Przypomnij sobie, że jesteś synem Króla. Pamiętaj o perle i nie roztrwoń twoich talentów na małostkowość, aby twoje imię zapisano w księdze bohaterów, i abyś odziedziczył Królestwo”.

W tej opowieści jest tak naprawdę mowa o nas! A Słowo Boże to nic innego jak list, który Bóg do nas pisze – by nas obudzić i przypomnieć nam, kim jesteśmy i do czego jesteśmy wezwani.

Jesteśmy zaproszeni do takiego odczytywania chrześcijańskiego powołania, aby w życiu dokonywać coraz mądrzejszych wyborów i aby nieustannie odpowiadać na skierowane do nas wezwanie Pana Boga: „Proś o to, co mam ci dać”…

Każdego dnia Bóg stawia przed nami obfity stół darów i pyta, które z nich chcielibyśmy otrzymać. W tym miejscu piękne opowiadanie o Salomonie uwspółcześnia się i styka z naszym losem.

Inaczej mówiąc, w świecie jest wiele wspaniałych rzeczy, pełnych uroku. Można się znaleźć pod urokiem wiedzy, bogactwa ludzkiego intelektu, sztuki, muzyki, literatury, wszelkich osiągnięć ludzkiego ducha. Można uznać za piękno idee służenia bliźnim, nawet jeśli ta służba wypływa jedynie z pobudek humanitarnych a nie koniecznie z wiary. Zachwycająca może być przyjaźń, miłość. To wszystko jest  dobre i piękne, ale nie jest dobrem najwyższym. Co zatem jest najwyższym dobrem?

Prawdziwa mądrość polega na tym, że umiemy sobie odpowiedzieć na to pytanie a odpowiedź na nie może być tylko jedna, bo tylko jedna wartość może być dla nas dobrem najwyższym!

Mądrość jest perłą, która nie jest dana raz na zawsze, dlatego wymaga ciągłej troski o jej rozwój, ciągłego chronienia, by nie przyćmiły jej inne skarby. Salomon przy końcu życia utracił tę najcenniejszą perłę, zdradził otrzymany dar, porzucając wiarę w jedynego Boga na rzecz kultu bóstw.

Również dar, jaki otrzymaliśmy, nasza perła, którą jest godziwe i mądre życie w bliskości Boga, nie jest nie do utracenia, dlatego wymaga od nas ciągłej troski i walki o nią!