Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Wierność w rzeczach małych

Zarówno wielu Biblistów, jak i zwykłych czytelników dzisiejszego fragmentu Ewangelii może się głowić, za co Chrystus pochwalił nieuczciwego rządcę?

Nikt nie ma wątpliwości, że Jezus nie może pochwalać nieuczciwego postępowania. Zatem to, co pragnie byśmy uchwycili w tej przypowieści musi mieć zupełnie inny wydźwięk. Zatem jaki?

Postawa rządcy ukazuje jego zapobiegliwość o przyszłość w chwili, kiedy ma przysłowiowy „nóż na gardle”. Swój spryt wykorzystuje po to, aby uniknąć biedy, gdy straci już swój urząd.

Z perspektywy wiary może być tylko jedna, sensowna interpretacja taj przypowieści. I odsłania ją przed nami późniejszy jej kontekst. Chodzi oczywiście o tę troskę o przyszłość, choć Chrystus z właściwym sobie realizmem kładzie nacisk nie na przyszłość doczesną, lecz jak zawsze swoim nauczaniem i spojrzeniem sięga wieczności. Mówiąc wprost powinniśmy, jako ludzie wiary w taki sposób zatroszczyć się o siebie i o bliźnich, aby nasza troska zaowocowała w wieczności. Wraca tutaj zatem echo innych słów Jezusa: „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, to i mnie uczyniliście”. „Ostatecznie – jak zwykła to często przypominać niedawno kanonizowana Matka Teresa z Kalkuty – będziemy sądzeni z miłości”. A zatem każda miłość, każde dobro, jakie ofiarujemy innym jest inwestycją w wieczność.  

Prawda jest taka, że pośród trosk, które nas zajmują, pośród zabiegania o przyszłość, często myślimy jedynie w kategoriach doczesnych. A Chrystus chce nam dzisiaj uzmysłowić, że dla chrześcijanina, to ciągle za mało… Człowiek wiary, to ten, kto nie traci nigdy z pola widzenia wieczności, nawet, gdy troszczy się o sprawy doczesne. Pamięć o wieczności może okazać się bowiem doskonałym katalizatorem naszych codziennych wyborów, pozwalając nam unikać tego, co temu wiecznemu szczęściu może zagrozić…

Kiedy potrafimy się dzielić z innymi doczesnymi dobrami (nie tylko materialnymi, ale także i one wchodzą tutaj w rachubę), wówczas gromadzimy majątek na wieczność. Można powiedzieć, że z punktu widzenia wiary, to najlepsza i najbardziej długofalowa inwestycja. Na drugą stronę życia nie zabierzemy majątków, tytułów, owoców naszej kariery, lecz tylko dobro, jakie potrafiliśmy uczynić innym.

I wcale nie chodzi tutaj o wielkie rzeczy. Chrystus mówi dzisiaj wyraźnie: „kto w małej rzeczy jest wierny… Wierny czemu? Oczywiście wierny miłości. Bo pozwolę sobie raz jeszcze powtórzyć to, co już po wielokroć mówiłem: Nasze życie, podobnie jak i nasza miłość składa się najczęściej z drobiazgów, choć drobiazgiem nie jest. Zwłaszcza w oczach Bożych.

Podobnie nie jest drobiazgiem to, że w małych rzeczach nie troszczymy się o wierność Bożym przykazaniom i Bożemu słowu. Bywa, że często potrafimy znaleźć racjonalne usprawiedliwienia dla naszym małych kłamstewek, ploteczek, nieuczciwości. Tymczasem Chrystus przestrzega nas, że to właśnie takie małe, codzienne wybory świadczą o naszej prawdziwej wierności Jemu i decydują o naszym ostatecznym wyborze. Warto w tym kontekście pomyśleć o drobiazgach, które tworzą jakość naszego codziennego życia takich jak, dotrzymywanie słowa, obietnic, szacunek dla innych, uczciwość wobec nich czy mówienie prawdy. Poprzez takie bowiem codzienne wybory zarządzamy – źle lub dobrze – darami, które otrzymaliśmy od Boga takimi jak życie, zdrowie, talenty. To są te dobra, które otrzymaliśmy w zarząd i z których kiedyś trzeba będzie się przed Bogiem rozliczyć. A u Niego nic nie przepada.

„Nie można dwom Panom służyć. Jeśli pozwolimy sobie, aby priorytetem w naszym życiu stała się inna wartość niż wierność Chrystusowi i Jego Ewangelii, wówczas łatwo podporządkować jej swoje serce kosztem naszej miłości do Boga… Tylko, czy naprawdę warto?