Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Wspomnienie Wiernych Zmarłych – Iść przez życie z nadzieją

Życie zostało nam dane, abyśmy szukali Boga,

Śmierć, abyśmy Go znaleźli,

Wieczność, abyśmy cieszyli się Jego miłująca obecności

                                                                           J. Nouet

Różne uczucia i myśli rodzą się w nas, gdy w listopadzie odwiedzamy cmentarze. Widok grobów naszych drogich zmarłych przynagla, by osobiście pytać o sens przemijania i śmierci. Widok jesiennej przyrody dodatkowo przyczynia się do zadumy i do uświadomienia sobie, że przemijanie jest naturalna koleją rzeczy. I choć jesień – podobnie jak doczesne życie – mieni się wieloma barwami, to jednak ostatecznie zmierza ku przemijaniu.

Jednych zaduma nad śmiercią i przemijaniem napełnia radością w innych rodzi niepokój i pytania pełne trwogi.

Dlatego listopad, to dobry miesiąc na dawanie sezonowych odpowiedzi na temat sensu życia, śmierci i przemijania, które odnajdujemy w tym czasie częściej niż zwykle w różnej maści czasopismach i periodykach, w audycjach telewizyjnych i radiowych mogą nas zadowolić. Święty Jan Paweł II pisał w swojej pierwszej encyklice: „Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca (…) musi (…) ze swoim życiem i śmiercią przybliżyć się do Chrystusa” (Redemptor Hominis). A skoro papież mówi o człowieku w ogóle, to chrześcijanin w szczególności musi wsłuchiwać się w słowo Chrystusa, jeśli chce znaleźć pewne odpowiedzi.

To znamienne, że Jezus – stojący w obliczu bardzo już bliskiej własnej śmierci – wyraża jej ukryty sens poprzez skierowanie uwagi ku żywemu ziarnu: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec” (J 12, 23-26).

W ten sposób Chrystus chce także nas naprowadzić na odkrycie tajemnicy naszej śmierci.

Jezus przekazuje nam dobrą wiadomość o tym, że tak jak ziarno wtedy najpełniej objawia ukryte w nim możliwości, gdy zostaje wrzucone w ziemię, tak my wtedy, gdy… umieramy. Dlatego nie powinniśmy bać się (za)tracenia siebie w aktach służby, pracy, wszelkiego zużywania sił. Służąc, dając, ofiarowując innym swoje siły, czas – owszem, jakoś obumieramy. Ubywa nas, ale tak naprawdę – po przejściu przez krytyczny moment śmierci – wchodzimy w nowy rodzaj istnienia, gdzie to wszystko, co traciliśmy w miłości i przez miłość zostanie na nowo odnalezione i dopełnione. Gdyż to miłość otwiera nam drogę do udziału w Boskim życiu.

To prawda, w listopadzie, gdy odwiedzamy groby, stają nam przed oczyma twarze naszych bliskich zmarłych, którzy poprzedzili nas przekraczając już próg śmierci. Niemniej Ewangelia nie pozostawia nam złudzeń, że chrześcijaństwo jest afirmacją życia. Pan Jezus niezmiennie i na wiele sposobów obwieszcza nam ludziom Dobrą Nowinę o życiu. Jest On prorokiem nie śmierci, trwogi i rozpaczy, ale życia, radości i nadziei!

Dlatego trzeba nam nieustannie pytać siebie, czy dobrze przeżywam moje życie? Czy wykorzystuję chwilę sposobną? Czy moje życie i wszystko to, co się nań składa rzeczywiście przybliża mnie do Chrystusa a przez to do pełni życia?

Jezus odsłonił ludzką śmierć jako jedynie „przejściowy” (paschalny) i chwilowy element wielkiego procesu życia, życia wiecznego. To do życia wybrał nas Bóg „przed wiekami” (por. Ef 1, 4). I dlatego nie ma powodu do trwogi, zwątpienia i rozpaczy.

I dlatego, jako uczniowie Chrystusa winniśmy iść przez życie z nadzieją… ku lepszemu życiu.