Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Wszystko bez modlitwy jest niczym

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. (J 8,31)

Kiedy wsłuchujemy się w początek dzisiejszej Ewangelii aż się chce dołączyć do niego inny fragment pochodzący również z Ewangelii św. Jana, z modlitwy Arcykapłańskiej Jezusa, gdzie padają znamienne słowa Mistrza: „Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą”. (J 17, 14-16)

Spisane przez Jana, jako jedynego z uczniów słowa są przywołaniem Modlitwy Jezusa. Droga, którą staramy się podążać w naszej medytacji jest często nazywana Modlitwą Jezusową. Zarówno w jednej jak i w drugiej na pierwszym planie jest słowo. Jezus nauczając czyni to za pomocą słów, ale kwintesencją Jego nauczania jest Słowo, którym jest On sam. Słowo wypowiedziane przez samego Boga. Słowo, które człowiek może przyjąć lub odrzucić. Słowo, które przyjęte przez człowieka oznacza, że człowiek ryzykuje nienawiść i odrzucenie ze strony świata. Ale jest to też Słowo, które jest prawdą mająca moc uczynić nas prawdziwie wolnymi. Trwanie w wierności temu Słowu oznacza bycie uczniem Chrystusa.

Medytacja monologiczna, czy jak kto woli Modlitwa Jezusowa uczy nas odnoszenia całego naszego życia właśnie do tego jednego Słowa jakim jest Jezus. Mówiliśmy ostatnio, że modlitwa monologiczna wyrosła z zachęty Chrystusa do modlitwy nieustannej. (por. Łk 18, 1).

Można powiedzieć, że jest ona szkołą prowadząca do tego by nauczyć się modlić całym swoim życiem…

Wdrożenie w pewien podstawowy rytm modlitwy jest zasadniczym elementem życia chrześcijańskiego czyli bycia uczniem Chrystusa. Modlitwa to nie tylko określona czynność religijna, wypowiadane słowa, medytacja, adoracja, ale przede wszystkim duchowa łączność z Bogiem, żywa więź stale z Nim utrzymywana. I ta stałość relacji jest niezmiernie ważnym elementem doświadczenia modlitwy. Tradycja monastyczna mówi o stałej pamięci o Bogu.

Praktyka Modlitwy Jezusowej, czy medytacji monologicznej opartej na jednym prostym wezwaniu powtarzanym wielokrotnie, staje się z czasem jakby duchowym, modlitewnym oddechem wierzącego. Jest to praktyka, która regularnie i codzienne powtarzana rodzi z czasem postawę życia w Bożej obecności i odnoszenia wszystkiego co czynię do Boga, tak jak zachęca do tego św. Paweł Apostoł: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10, 31) lub w innym miejscu: „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana” (Kol 3, 23). Zasadniczą rolą i łaską tej modlitwy jest to, że pomaga nam ona przeżywać Bożą obecność w naszej zagonionej codzienności.

Jednak ogólna intencja przeżywania swego życia w ukierunkowaniu na Boga oraz deklarowanie, że modlę się całym swoim życiem, pracą i wszystkim, co robię, może łatwo doprowadzić do oszukiwania samego siebie i do faktycznego zaniku modlitwy. Modlitwa poprzez pracę i wszystkie czynności jest możliwa, ale zależy od stopnia naszego zjednoczenia z Bogiem. To nie Bóg lecz człowiek potrzebuje oddania Bogu pewnych przestrzeni czasu.

Jak pisze w swoich pamiętnikach Carlo Carretto (Mały Brat od Jezusa): „Modlitwa to nie wszystko, ale wszystko bez modlitwy jest niczym”.

Stąd tak ważna dla naszego życia duchowego potrzeba nie tyle czynienia ze wszystkich spraw modlitwy, co oderwania się od pochłaniających nas spraw, aby prawdziwie pobyć ze swoim Stwórcą. Przykład takiej postawy znajdujemy u Jezusa. Jako jednorodzony Syn Boży pozostawał On najdoskonalej zjednoczony z Ojcem i bez wątpienia żadne czynności nie mogły tego zjednoczenia zakłócać. A jednak, jak zaświadcza św. Łukasz, Jezus często usuwał się na miejsca pustynne i modlił się (Łk 5, 16). W swojej ludzkiej naturze potrzebował momentów bycia sam na sam z Ojcem.

W ten sposób Jezus uczy i nas zdrowego dystansu do pokusy aktywizmu, która cechuje nasze czasy. Przypomina nam, że nasze liczne i wielorakie zaangażowania muszą mieć swoje źródło w stale podtrzymywanej więzi z Ojcem, aby nie stały się przysłowiową „pogonią za wiatrem”. To właśnie momenty intensywnej modlitwy, podejmowanej w rożnych momentach dnia, porządkują naszą aktywność i nadają jej wartość. Dają nam możliwość zweryfikowania naszej duchowej pozycji, jak spojrzenie na GPS, aby się nie zagubić w podejmowanych decyzjach i na drogach naszego życia.