Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

szukanie człowieka

… co do tego szukania człowieka, o którym wspomniałem, to póki co nie ma z tym problemu. Ale im dalej podróżujemy na północ Norwegii, tym gęsto zaludnione osiedla są coraz rzadsze. Mamy za sobą dopiero ponad tysiąc kilometrów. Poprzedni nocleg spędziliśmy pod Trondheim – jednym z ostatnim dużym miastem (150 tysięcy mieszkańców) wysuniętym na północ.
To o ile dobrze pamiętam Sokrates zadał sobie trud wędrowania w poszukiwaniu człowieka. Zwłaszcza jego definicji – w wymiarze filozoficznym. Zawsze urzekała mnie prostota jego filozofii i celność spostrzeżeń, jakie można odnaleźć w „Dialogach Platońskich”.  Bawiły mnie do łez historie prześcigania się Sokratesa z Platonem w ich sposobie pojmowania natury świata i człowieka.
Jedna z nich opowiada o tym, jak to Platon ułożył definicję człowieka, mówiąc, że „człowiek to zwierzę dwunożna i nieopierzone”. Na co rozbawiony Sokrates złapał koguta, oskubał go do gołej skóry, po czym puścił go wśród zgromadzonych i pełnych podziwu dla geniuszu Platona słuchaczy, krzycząc: „Oto człowiek Platona”. Zawsze ujmowała mnie prostota i przenikliwość myśli Sokratesa. Myślę, że ma ona coś z doświadczenia medytacji, która uczy człowieka spoglądać na świat nie komplikując zazabytnio spraw, ale także nie pozbawia go tej szczypty humoru, wypływającego z dystansu do siebie i do życia i świadomości tego jak niewiele od nas zależy…
Dobrze czasem pozna takich filozofów jak Sokrates, żeby nie brać życia zbyt poważnie. To ważne także w doświadczeniu duchowym…
Skandynawowie lubią prześcigać się w różnych rekordach. Jeden z nich przysługuje właśnie Norwegom – jest to najdalej na północ wysunięte miasto, które posiada tramwaje :-) I jest nim właśnie Trondheim.
Ze znalezieniem ciszy jest jednak łatwiej. Wystarczy wyjechać parę kilometrów za miasto i można tam znaleźć takie obrazki
Norwegowie cenią sobie domki na odludziu, gdzie chętnie wyjeżdżają. Tym bardziej, że znalezienie urokliwego miejsca wśród gór lub nad wodą nie stanowi dla nich problemu.
Im dalej na Północ, tym mniej osiedli i rzeczywiście podobne skupiska jak to poniżej mogą już walczyć o rangę uznania ich za miasto:
Miejsce w sam raz na poszukiwanie atmosfery do medytacji. Tylko czy również na dłuższe osiedlenie się?
Swego czasu Thomas Merton poszukiwał miejsca odosobnionego, w którym mógłby założyć swoją upragnioną pustelnię. W tym celu udał się między innymi na Alaskę i zachwycał się pustymi terenami pełnymi ciszy, dzikiej przyrody i piękna. Myślę, że Norwegia wywołała by w nim podobne uczucia.
Dzisiaj dane mi było odkryć miejsce, gdzie w XI wieku powstał w Norwegii klasztor benedyktynów. Niestety po Reformacji i protestantyzmie jaki zdominował półwysep klasztory katolickie zlikwidowano. Początkowo było miejsce zamieszkania lokalnych władz, potem więzienie a obecnie to miejsce pikników i zwiedzania ruin. Ale duch pozostał…
 Dobra, czas spać, bo jutro dalej na Północ. Przekraczamy koło podbiegunowe.