Nie na ulicach, nie na białych ulicach,
Nie w zatłoczonych portykach
Ciebie złowimy siecią naszych słów,
Ciebie zamkniemy w obiektywach kamer,
Ciebie, który umknąłeś subtelnemu Arystotelesowi,
Który oślepiasz nas swoim świadectwem
Nade wszystko jasnym, wszechobecnością swoją.
Nie w młodniakach, nie w zielonych kwitnących młodniakach
Służących za mieszkanie uroczym boginkom
Odnajdziemy ścieżkę do Twego namiotu
Skrytego płaszczem chmury oraz ognia –
Idziemy za głosem odbitym naszych własnych lir.
Krew mędrca
Krzepnie w każdej żyle i każdej arterii
Ścięta siną trucizną wiecznotrwałego rozsądku.
A kochanek,
Złapany w pętlę własnych zmyśleń
Dusi się wolno jak zając w pułapce:
Gdy śpiewacy poderżnięci ostrzem własnej pieśni
Umierają nagle –
Słowa krzyżują się w gardle jak ostrza
I przecinają delikatne struny.
To co mówimy, przeciw nam się zwraca
Kreśląc grzechów imiona na kości i ciele
Gdy płoną światła twarde jak diamenty,
A myśli nasze wrogowi sprzedają nas w jasyr
Kreśląc grzechów imiona na surowym szpiku
Gdy płoną światła ostre jak szkło.
Jedne po drugim
Pragnienia nasze odsłaniają twarze
I masz przed sobą swych własnych morderców!
Jak wyszliście zza krat, mroczni skrytobójcy?
Kto wam trop nasz wskazał, ludzie policzeni?
Logika nas zmiażdżyła,
Teorematy obrzuciły nas swoim błazeństwem,
Ekonomia nie dała nam nic oprócz mieczy
I cała krew wypłynęła nam z żył:
Jakże podobna do śmierci jest nasza modlitwa!
Kłamiąc usłużnie skaczemy przed nieznanym Zbawcą,
Który nie może się zbudzić w czujnie strzeżonym grobie…
Zbrojny ocean pokoju,
Nagle błyska w nas ciężkozbrojny ocean.
Skąd się tu wziąłeś, skąd przybywasz, pokoju?
Zbrojny ocean ciszy,
Nieruchomo w nas stoi ciężkozbrojny ocean.
Skąd się tu wziąłeś, ukryty w samym sercu naszego istnienia,
Z jakich źródeł spłynęłyście, cisze?
A kiedy myśli ścienną, patrząc na ten statek strzaskany
Przez fale, pojmiesz teorię modlitwy:
„Ilu nienawidzi własnej pewnej śmierci,
Tej schowanej komórki, tej podwodnej łodzi!
Ilu nienawidzi Twego Krzyża, Twego Klucza
Jedynego, co pokonać może ostatnie wrota tak szczelnie
zaparte,
Które nas. Pokoju, zaskoczą najazdem Twej mocy
I wpuszczą w głębie niezmierne Twego pomieszkania.”
Thomas Merton
tłumaczenie : Tadeusz Sławek