Z Ewangelii według św. Marka
W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?”. Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić (Mk 3, 1-6).
Podoba mi się interpretacja tej sceny podkreślająca stanowczość działania Jezusa.
Tymczasem my często doświadczamy zniechęcenia w sytuacji bycia posądzonym o złe zamiary, łatwo odstępując od realizacji dobrych zamiarów tylko dlatego, że znaleźliśmy się w podobnej sytuacji jak Jezus dziś.
Tymczasem Jezus nie ustępuje. Zadaje bardzo konkretne pytanie: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?”.
Niestety nie otrzymuje żadnej odpowiedzi. Bo jednym z oblicz wrogości czy niechęci często jest milczenie. W takim wypadku raniące.
Kiedy wychodzimy z jakąś propozycją, inicjatywą, czy wyciągamy do kogoś rękę i spotykamy się z… milczeniem, wówczas można poczuć się zniechęconym. Tymczasem Jezus się nie poddaje! On nigdy się nie poddaje! Przyszedł aby działać. I takiej postawy chce nas uczyć.
I jeszcze jedno: emocje. Jezus nie udaje swoich emocji. Jest autentyczny w ich pokazywaniu: zarówno gniewu, smutku, jak też wzruszenia czy radości. Kiedyś słynny polski psychiatra prof. Antoni Kempiński mówił, że emocje to energia życia. Pomagają, albo przeszkadzają nam działać. nam działać. To druga wskazówka, którą Jezus ma dziś dla nas: nie bójmy się emocji, również takich jak gniew, czy smutek. Same w sobie nie są złe. Nie ma złych uczuć. Złe może być jedynie to, co z nimi zrobisz. Uczucia to energia życia! Podobnie tłumaczy to ks. Krzysztof Grzywocz: ”Uczucia=emotion. Motion to ruch, a „e” oznacza energię”. W książce wydanej po jego zaginięciu pt. „W duchu i przyjaźni” podaje taki przykład: Jeśli wyobrazimy sobie emocje jako psa na podwórzu, to okazuje się, że gdy będzie nadchodził złodziej wtedy pies będzie szczekał. Będzie czuł to, czego my nie widzimy, bo ma lepsze zmysły. A my nie widząc złodzieja podchodzimy do psa i go kopiemy: „Po co szczekasz? Bądź cicho!”. Tak tłumimy swoje emocje. A co potem? A potem, gdy znów przyjdzie złodziej pies będzie się do niego łasił, a nas pogryzie.
Niech praktyka medytacji pozwala nam odkrywać nasze emocje, także te stłumione, „niekochane”, abyśmy z Jezusem, który nam w medytacji towarzyszy, uczyli się przyjmować swoje emocje i dobrze się z nimi obchodzić dla dobra naszego i naszych bliźnich, pamiętając, że są one także darem od Boga.
