Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Wszyscy jesteśmy grzesznikami

Z Ewangelii według św. Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 15-20).

Dzisiejsza Ewangelia przede wszystkim przypomina nam, że wszyscy jesteśmy grzesznikami. Tę pamięć nosili w swoich sercach nieustannie Ojcowie Pustyni, co chroniło ich od zbyt szybkiego oceniania i potępiania innych. Jest taka piękna modlitwa Efrema Syryjczyka, która kończy się słowami: „Panie, daj mi widzieć moje przewinienia i nie osądzać brata mojego”.

Ciągle grzeszymy. Ciągle się przewracamy. Wszyscy. Dlatego potrzebujemy pomocy łaski. I dlatego nie możemy pozostać też obojętni względem siebie. Widząc, że drugi błądzi, że popełnia  grzech, który wymaga upomnienia winniśmy zareagować. Co w dzisiejszych czasach nie jest łatwe, bo mamy skłonność do zgody, którą wymusza na nas mentalność świata na to, żeby każdy żył jak chce. Tymczasem nie wolno nam zapomnieć, że jako uczniowie Chrystusa w świecie jesteśmy odpowiedzialni za to, by pomóc człowiekowi, który się zgubił powrócić na drogę do Boga, zwłaszcza jeśli należy do wspólnoty Kościoła, czyli jest naszym bratem lub siostrą.

Oczywiście upomnienie w duchu miłości i akceptacji człowieka a jednocześnie nie akceptacji popełnionego zła, sprzeciwu wobec niego nie jest łatwe, ale jest postawą dojrzałości chrześcijańskiej. Warto też czynić to – na tyle na ile to możliwe – w duchu łagodności.

Medytacja i towarzyszące jej wezwanie: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, ulituj się nade mną grzesznikiem” chcąc uczyć nas pokory nie pozwala nam zapomnieć, że sami jesteśmy grzesznikami i upominać innych z pozycji wyższości, ale także przyjąć upomnienie ze strony innych.

Warto spojrzeć na swoje życie i uświadomić sobie z wdzięcznością, że wiele z naszych pozytywnych życiowych nawyków czy postaw wiary wynika z tego, że ktoś wcześniej nas napomniał i pozwolił powrócić ze błędnie obranej ścieżki.

Warto mieć w pamięci tych nauczycieli życia i aniołów, których w postaci ludzkiej Bóg stawiał na naszych drogach, którzy napominali nas w trosce o wzrost i rozwój naszego człowieczeństwa i naszego chrześcijaństwa i pooddychać z wdzięcznością w ich kierunku podczas medytacyjnego siedzenia. Bo być może bez nich nie bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy.