Ś. P. Ojciec Karol
Dziś nad ranem do domu Ojca odszedł nasz kochany ojciec Karol (Wojciech) Meissner OSB
Urodził się 17 maja 1927 roku w Poznaniu. Dzieciństwo spędził w Poznaniu. Od chwili wybuchu II wojny światowej był w stolicy, gdzie brał udział w Powstaniu Warszawskim. Stąd trafił do obozu jenieckiego Stalag XI Altengrabow, skąd wrócił dopiero po zakończeniu wojny. Podjął studia medyczne w Poznaniu. Po ich ukończeniu wstąpił do klasztoru benedyktynów najpierw w Tyńcu a następnie przeniósł się do klasztoru w Lubiniu. Był wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorem wielu publikacji na temat małżeństwa, rodziny, płciowości, wychowania, etyki oraz cenionym rekolekcjonistą. Prawie do końca swojego życia podróżując głosił liczne konferencje i wykłady, głównie związane z płciowością, życiem rodzinnym, psychologią oraz katechezy na tematy duchowe. To przez nie służył swoją wiedzą i przykładem życia wpisując się znakomicie w rolę dobrego nauczyciela i wychowawcy. Ojciec Karol wierny benedyktyńskiej regule ora et labora był człowiekiem głębokiej modlitwy a jednocześnie zawsze z wielką pasją podejmował powierzoną mu pracę. W maju tego roku świętowaliśmy jego 90 urodziny. R. I. P.
Owce potrzebują pasterza
„Litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza”.
Bóg widzi nasze udręczenie i osamotnienie. Wie, że sami bez Jego pomocy i pomocy innych osób nie poradzimy sobie z życiem. Owce potrzebują pasterza. Dziecko potrzebuje rodziców, uczeń nauczyciela, słaby ochrony mocniejszego, zagubiony przewodnika, chory lekarza a wierny kapłana.
Ludziom każdego pokolenia potrzeba przewodników i autorytetów, aby nie zagubić się w drodze przez życie. Nie wystarczą „wolność, równość, braterstwo”. Autorytetów nie wybiera się także w demokratycznych wyborach. Do roli bycia autorytetem trzeba długo dojrzewać. To smutne, że dzisiaj tak często podkopuje się wiele autorytetów. Ale ci, którzy to robią doskonale zdają sobie z tego sprawę, że bez ojców, dobrych nauczycieli, bez autorytetów świat zmienia się wielki dom dziecka, w którym dorosłe dzieci błąkają się bez celu, egoistycznie zajęte sobą, często sfrustrowane, znękane i porzucone.
„Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. O dobrych pasterzy trzeba prosić Boga, trzeba ich wymodlić. Zwykle termin „pasterz” zwykliśmy odnosić w Ewangelii do kapłanów, ale w szerszym tego słowa znaczeniu jest nim każdy, kto ma udział w wychowaniu i rozwoju drugiego człowieka: rodzic, nauczyciel, lider wspólnoty. Każdy z nas ma jakieś swoje zadanie do wypełnienia w tym „żniwie”, które należy do Boga. Od tego czy dobrze wywiązujemy się z roli, jaką w życiu Pan Bóg nam powierzył zależy czy „żniwo” to będzie przynosiło dobre czy liche owoce zarówno w naszym życiu, jak i w życiu innych. Nie ma też nic uwłaczającego godności człowieka w tym, że szuka on pomocy u mądrzejszych, bardziej doświadczonych. To szukanie to wyraz odpowiedzialności za swoje życie a w wymiarze duchowym także szukanie Boga, który w swoim prowadzeniu posługuje się ludźmi.
Ewangelia odnotowuje, że Jezus przywołał do siebie swoich uczniów. Aby stać się nauczycielem, autorytetem trzeba mieć zawsze pokorę bycia uczniem. Ta scena z Jezusem, który wzywa do siebie uczniów i wyznacza im zadania uświadamia nam, że każde powołanie ma swoje źródło w Bogu a zdolność do jego wypełnienia jest wprost proporcjonalna do naszej bliskości z Mistrzem. Jedynie fakt, że znajduję czas na rozmowę z Jezusem, na wsłuchanie się w Jego słowo i otwartość na Jego łaskę daje nam – bez względu na to, jaką rolę w życiu wypełniamy – pewność, że się nie zagubimy, że dokonamy właściwych wyborów i że nie będziemy musieli potem żałować popełnionych błędów. Żadna czysto ludzka władza nas przed tym nie uchroni.
Ewangelia przywołuje imiona dwunastu apostołów. Jezus zlecając uczniom zadania nie przekreśla osobowości apostołów i ich indywidualności. Imię w języku biblijnym oznacza oryginalność każdego z nich. I tak jest do dziś.
W każdej Mszy świętej wymieniamy imię papieża i biskupa. To nie tylko urzędy, ale i konkretni ludzie. Każdy chrześcijanin wnosi coś „swojego” i niepowtarzalnego w bogactwo Kościoła, choć istota roli, jaką mamy do wypełnienie jest wciąż taka sama – mamy być świadkami Chrystusa.
Grono Apostołów, tak jak i Kościół – to wspólnota, za którą wszyscy ochrzczeni są odpowiedzialni i nie wolno nam o tym zapomnieć! To nie tylko rola biskupów i księży. Każdy z nas na mocy sakramentu chrztu został wezwany po imieniu i posłany przez Chrystusa, aby przez dobre wypełnianie swojego życiowego powołania stawał się świadkiem wiary.
Prośmy, abyśmy nigdy nie utracili tej świadomości i nie zaniedbywali zadań, do wypełniania których każdego dnia Pan Bóg nas zaprasza.
Modlitwa za Ojca Karola
Drodzy,
ci z Was, którzy gościli w Lubiniu bez wątpienia mieli okazję poznać niezwykłego człowieka i prawdziwy skarb tego klasztoru – o. Karola Meissnera. W październiku minionego roku obecni na skupieniu dla medytujących mieli nawet okazję wysłuchać jego konferencji. Minionej nocy (po raz kolejny) karetka zabrała Go do szpitala. Ojciec bardzo cierpi. Polecam Go Waszej serdecznej pamięci modlitewnej i za te pamięć dziękuję w imieniu własnym, ojców benedyktynów i wszystkich, którzy mieli okazję poznać tego niezwykłego mnicha i kapłana.
Kruchość Jezusa eucharystycznego
Jezus powiedział do Żydów:
„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało za życie świata”.
Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: „Jak On może nam dać swoje Ciało na pożywienie?”
Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił, nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a pomarli. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. (J 6,51-58)


