Daję wam pokój!
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. [J 14, 23-29]
Dzisiejsza Ewangelia zawiera ostatnie pouczenia Jezusa w Wieczerniku, przed odejściem do Ojca. Stanowią one swoisty testament, tchnący nadzieją, miłością i pokojem.
Powrót Jezusa do Ojca oznacza zakończenie ziemskiej wędrówki. Dom Ojca jest punktem docelowym w tej wędrówce. Dla nas także, choć zbyt często o tym zapominamy. Wszystko pochodzi od Ojca przez Syna. Wszystko również ostatecznie musi wrócić do Niego przez Ducha Świętego. Autor Dziejów Apostolskich mówi, że w Bogu żyjemy poruszamy się i jesteśmy, co dokładnie oznacza, że żyjemy w obiegu miłości Ojca, Syna i Ducha Pocieszyciela. Dzięki relacji z Jezusem, trwaniu w Jego nauce możemy doświadczyć zażyłości i bliskości Ojca.
Pięknie pisze o tej miłości Chrystusa papież emeryt Bendeykt XVI odnosząc się do doświadczanego w Kościele kryzysu i upatrując w niej źródła jego przezwyciężenia: „Pan zainicjował narrację miłości z nami i chce objąć w niej całe stworzenie. Przeciwstawienie się złu, która zagraża nam i całemu światu, może ostatecznie polegać tylko na wejściu w tę miłość. To jest prawdziwa przeciwwaga wobec zła. Moc zła wynika z naszej odmowy miłowania Boga. Ten, kto powierza się miłości Boga, jest odkupiony. Nasz brak odkupienia jest konsekwencją naszej niezdolności do kochania Boga. Nauka miłowania Boga jest zatem drogą ludzkiego odkupienia”.
Kontemplując ziemskie życie Jezusa, Jego słowa i czyny, możemy uchwycić coś z życia niezgłębionej tajemnicy Ojca. W Jezusie my, ludzie, oglądamy Boga i Jego miłość. I w Jezusie uzyskujemy intymną więź z Ojcem. W Nim możemy niejako spoczywać w sercu Ojca. Jezus wprowadza nas w najintymniejsze życie Trójcy Świętej.
Odchodząc do Ojca, Jezus przekazuje nam dwa dary. Pierwszym jest Duch Pocieszyciel. Duch Święty prowadzi dalej Apostołów i Kościół, wspomagając, umacniając, napełniając mądrością i miłością oraz przypominając słowa Jezusa. Św. Jan używa na określenie Ducha Świętego słowa „paraklet”. Ten grecki wyraz ma bardzo wiele znaczeń. Można go tłumaczyć jako: adwokat, wspomożyciel, obrońca, pośrednik, doradca, pocieszyciel. Duch Święty jest „adwokatem, obrońcą”; On broni nas przed fałszem i wszystkimi niewłaściwymi kierunkami, jakie proponuje świat. Jest „wspomożycielem, doradcą”. Poprzez Niego Jezus jest obecny w swoich uczniach, zwłaszcza w sytuacjach trudnych, w zderzeniu z rzeczywistością świata, życia. Jest również „pocieszycielem i ożywicielem”. Wnosi w życie nową nadzieję i ożywia wszystko, co chore, uschłe, obumarłe… Jest „duchem prawdy”. Przyszedł przekonać świat o „sprawiedliwości, grzechu i sądzie” (J 16, 8).
Drugim darem Jezusa jest pokój. Hebrajskie słowo „szalom” znaczy „być zdrowym, całym, uporządkowanym, szczęśliwym” i odpowiada tęsknocie serca za pełnią życia. Ten pokój to pomyślność, szczęście, dobrobyt codziennego istnienia, harmonia, w jakiej znajduje się człowiek w stosunku do Boga, innych ludzi, całej natury i siebie samego.
Jezus przekazuje swoim uczniom i światu dwa rodzaje pokoju: wertykalny, który jedna i łączy Boga z człowiekiem i jest z kolei źródłem pokoju w wymiarze horyzontalnym, a zatem pokoju między ludźmi, pokój świata, który wynika z dobrej woli człowieka i z troski by przeciwstawiać się konfliktom i podziałom oraz tworzyć warunki pokojowego współistnienia. Tylko taki pokój, którego źródłem jest nasza relacja z Bogiem potrafi usunąć lęki, zniechęcenie, defetyzm, pesymizm, wlać w serce człowieka nową nadzieję. Nie ma już powodów do tego destrukcyjnego lęku, który często utrudnia życie współczesnemu człowiekowi, wiążąc go swoim zniewoleniem a nie tylko ostrzega przed realnym niebezpieczeństwem. Jezus daje nam pokój, który opiera się na Miłości Boga do nas. To nie jest tzw. ” święty spokój”, albo chwilowe „zawieszenie broni”. To jest pokój wieczny, bo oparty na wiecznej Miłości Boga, na której zwyczajnie nie można się zawieźć. Ostatecznie to Jezus „jest naszym pokojem. On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość”(Ef 2, 14).
Takiego pokoju Wam i sobie życzę!
Wspomożycielka wiernych
Matka Boża uważana jest za bardzo bliską człowiekowi. Jest jak dobra przyjaciółka, która zawsze znajduje czas by nas wysłuchać, nie wyprosi z domu z powodu bałaganu i późnej pory.
Dzisiaj Kościół katolicki obchodzi wspomnienie Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych. Zwyczajna dziewczyna z małego miasteczka położonego na peryferiach antycznego świata, która stała się Matką Boga, od wieków intrygowała teologów i wiernych. Stała się postacią łączącą w sobie kilka pozornych sprzeczności: stanęła w centrum tajemnicy zbawienia, choć sama była cicha i skromna; Jej postawa i wypowiadane słowa – choć w Ewangelii słyszymy ich niewiele – niosły zawsze pozytywny przekaz – przesłanie wdzięczności wobec Boga i Jego opatrzności.
Również Jej milczenie było świadectwem ufności złożonej w Bogu zarówno to towarzyszące publicznej działalności Jej Syna, jak i to przeniknięte bólem, spod krzyża, gdzie była bliska wszystkim przeżywającym ból straty. Teologia zwróciła więc uwagę, że jednym z być może najważniejszych przymiotów i charyzmatów Bogurodzicy jest niepowtarzalna empatia, cierpliwość i łagodność, pozwalająca nazwać Ją wspomożycielką człowieka.
Określenie Matki Bożej jako wspomożycielki wiernych po raz pierwszy pojawiło się w IV wieku i jest przypisywane świętemu diakonowi i mnich Efremowi Syryjczykowi. Pisał on, iż Matka Boża wspomaga każdego grzesznika pragnącego nawrócenia. Tę prawdę podjął także św. Grzegorz z Nazjanzu nauczając, że Bogurodzica może pomóc każdemu w jego troskach, a Jej orędownictwo w niebie ma nieograniczoną moc.
W tradycji łacińskiej o wspomożenie ze strony Matki Chrystusa zwracano się w czasach kataklizmów, epidemii i wojen. Ostateczną datę wspomnienia Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych w Kościele zachodnim ustalił w XIX wieku papież Pius VII na pamiątkę dnia, w którym został uwolniony z aresztu, w którym przetrzymywał go Napoleon Bonaparte.
Kult Maryi Wspomożycielki rozwijał się również na Wschodzie. Powstało co najmniej kilka ikon, odnoszących się do tego przymiotu Matki Bożej, w tym najsłynniejsza chyba ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy, napisana w Bizancjum lub na Półwyspie Athos i po wielu perypetiach odnaleziona we Włoszech.
Inna znana ikona przedstawiająca Maryję jako „Wstawienniczkę grzesznych” i tak zatytułowana powstała w XVI wieku w Rosji. Przejawem tego kultu w Kościele Wschodnim jest święto Opieki Matki Bożej, obchodzone 1 października na pamiątkę ukazania się Bogurodzicy podczas oblężenia Konstantynopola w VII w. Ikonografia wschodnia przedstawia Matkę Bożą jako rozpościerającą nad ludźmi lub ziemią chustę (gr. omoforion), chroniącą od niebezpieczeństw, ale jednocześnie – o bardzo jasnej, przezroczystej barwie, sugerującej niezwykłą czułość i delikatność materiału, symbolizującej bezgraniczne miłosierdzie Bogurodzicy. To piękny i bardzo sugestywny obraz.
Jeden z wczesnochrześcijańskich hymnów opisuje, że Maryja, jako Wspomożycielka „w powietrzu modlitewnie rozpościera czcigodne ręce swoje, prosząc o pokój dla świata, umocnienie i zbawienie dusz naszych”.
Warto zatem pamiętać nie tylko dzisiaj, jak wielka Wspomożycielka, Matka i Przyjaciółka jest każdego dnia obok nas i czuwa nad nami.
Słowo, które przemienia
Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć,
wzywajcie Go dopóki jest blisko!

