Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

List od Ojca

Czy pamiętasz, że Bóg napisał do Ciebie List?

 

List od Boga Ojca

Moje dziecko, Możesz mnie nie znać, ale Ja wiem o Tobie wszystko (Psalm 139.1)

Wiem, kiedy siedzisz i kiedy wstajesz (Psalm 139.2)

Znam wszystkie Twoje drogi (Psalm 139.3)

Nawet wszystkie włosy na Twojej głowie są policzone (Mateusz 10.29-31)

Ponieważ zostałeś stworzony na mój obraz (Rodzaju 1.27)

We mnie żyjesz, poruszasz się i jesteś (Dzieje Apostolskie 17.28)

Bo jesteś moim potomstwem (Dzieje Apostolskie 17.28)

Znałem Cię zanim zostałeś poczęty (Jeremiasz 1.4-5)

Wybrałem Ciebie, gdy planowałem stworzenie (Efezjan 1.11-12)

Nie byłeś pomyłką (Psalm 139.15)

Wszystkie Twoje dni są zapisane w mojej księdze (Psalm 139.16)

Określiłem dokładny czas Twojego urodzenia i miejsce zamieszkania (Dzieje Apostolskie 17.26)

Jesteś cudownie stworzony (Psalm 139.14)

Ukształtowałem Cię w łonie Twojej matki (Psalm 139.13)

I byłem pomocny w dniu twoich narodzin (Psalm 71.6)

Jestem fałszywie przedstawiany przez tych, którzy mnie nie znają (Jan 8.41-44)

Nie jestem odległy i gniewny, jestem pełnią miłości (1 Jana 4.16)

I całym sercem pragnę Cię tą miłością obdarzyć (1 Jana 3.1)

Po prostu dlatego, że jesteś moim dzieckiem, a Ja – Twoim Ojcem (1 Jana 3.1)

Daję Ci więcej niż Twój ziemski ojciec mógłby Ci zapewnić (Mateusz 7.11)

Bo jestem Ojcem doskonałym (Mateusz 5.48)

Wszelkie dobro, jakie otrzymujesz, pochodzi z mojej ręki (Jakub 1.17)

Zaopatruję cię i zaspokajam wszystkie Twoje potrzeby (Mateusz 6,31-33)

Moim planem jest dać ci dobrą przyszłość (Jeremiasz 29,11)

Ponieważ kocham Cię miłością wieczną i nieskończoną (Jeremiasz 31.3)

Moich myśli o Tobie jest więcej niż ziaren piasku na brzegu morza… (Psalm 139.17-18)

I cieszę się Tobą, śpiewając z radości (Sofoniasz 3.17)

Nigdy nie przestanę czynić Ci dobra (Jeremiasz 32.40)

Gdyż jesteś moją drogocenną własnością (Wyjścia 19.5)

Z całego serca i z całej duszy chcę, byś mieszkał bezpiecznie (Jeremiasz 32.41)

I pokazać Ci rzeczy wielkie i wspaniałe (Jeremiasz 33.3)

Jeśli będziesz mnie szukał z całego serca, znajdziesz mnie (Powtórzonego Prawa 4.29)

Rozkoszuj się mną, a dam Ci to, czego pragnie Twoje serce (Psalm 37.4)

Bo to Ja daję Ci takie pragnienia (Filipian 2.13)

Jestem w stanie dać ci o wiele więcej, niż możesz sobie wyobrazić (Efezjan 3.20)

To we mnie znajdziesz największe wsparcie i zachętę (2 Tesaloniczan 2.16-17)

Jestem też Ojcem, który pociesza Cię we wszelkich twoich smutkach (2 Koryntian 1.3-4)

Kiedy jesteś załamany, jestem blisko Ciebie (Psalm 34.18)

Tak jak pasterz niosący owieczkę, trzymam Cię blisko mojego serca (Izajasz 40.11)

Pewnego dnia otrę wszystkie łzy z Twoich oczu (Objawienie 21.3-4)

I uwolnię od wszelkiego bólu, który znosiłeś na ziemi (Objawienie 21.3-4)

Jestem Twoim Ojcem i kocham Cię dokładnie tak, jak kocham mojego syna, Jezusa (Jan 17.23)

Bo w Jezusie objawiłem moją miłość do Ciebie (Jan 17.26)

On jest wiernym odbiciem mnie samego (Hebrajczyków 1.3)

Przyszedł by udowodnić, że jestem z Tobą, nie przeciwko Tobie (Rzymian 8.31)

By powiedzieć Ci, że nie liczę Twoich grzechów (2 Koryntian 5;18-19)

Jezus umarł żebyśmy – Ty i ja – mogli zostać pojednani (2 Koryntian 5.18-19)

Jego śmierć była najwyższym wyrazem mojej miłości do Ciebie (1 Jana 4.10)

Oddałem wszystko co kochałem, by zdobyć Twoją miłość (Rzymian 8.31-32)

Jeśli przyjmiesz dar mojego syna Jezusa, przyjmiesz mnie samego (1 Jana 2.23)

I nic już nigdy nie oddzieli Cię od mojej miłości (Rzymian 8.38-39)

Przyjdź do mnie, a wyprawię największą ucztę, jaką niebo kiedykolwiek widziało (Łukasz 15.7)

Zawsze byłem Ojcem i zawsze Nim będę (Efezjan 3.14-15)

Ale czy Ty… „chcesz być moim dzieckiem?” (Jan 1.12-13)

Czekam na Ciebie (Łukasz 15.11-32)

Kocham Cię, Twój Ojciec.

Bóg Wszechmogący

Przeciw legalizmowi

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.

Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

(Mt 5, 20-22a. 27-28. 33-34a. 37)

Za każdym razem, gdy czytam końcowe słowa Kazania na górze, przypomina mi się Herbertowska Kołatka: 

Moja wyobraźnia

to kawałek deski […]

uderzam w deskę 

a ona podpowiada 

suchy poemat moralisty 

tak-tak 

nie-nie

Autora, tak jak wiele innych osób pociąga wizja konsekwentnego, radykalnego i bezkompromisowego dążenia do doskonałości moralnej. I w taki sposób niektórzy chcą tez odczytywać Jezusowe Kazanie na Górze, którego fragment przywołuje dzisiejsza Ewangelia. Czy jednak naprawdę o tym tu mowa?

Kluczem do zrozumienia intencji Jezusa są słowa, które poprzedzają tę ewangeliczna perykopę: „Jeżeli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Chrystus w swoich licznych dyskusjach z Faryzeuszami walczył o przekroczenie ich legalistycznej mentalności, ograniczającej się do wypełniania przykazań odtąd dotąd i ani odrobinę więcej… Ten legalizm kazał im też w świetle tego, na ile dokładnie wypełnia on prawo oceniać człowieka. Jezus zarzucał im, że taki sposób myślenia w konsekwencji rozmija ich spojrzenie z Bożym sposobem widzenia.

Nie chodzi oczywiście o to, żeby z faryzeuszów zrobić chłopców do bicia i ich wyśmiać, mówiąc, że tak naprawdę nic nie zrozumieli. Bo Ewangelia nie jest przeciw komuś, ale dla kogoś. Jest dla nas. Ona jest o tym, że nie często dorastamy do słów Chrystusa i  życie niejednokrotnie nas o tym boleśnie przekonuje.

Ale Jezusowa Ewangelia jest przede wszystkim przesłaniem o nadziei, nie oskarżycielem naszej słabości. Jezus nie przyszedł znieść Prawa i Proroków, ale wypełnić, co znaczy doprowadzić do końca. Doskonale zrozumie to i przełoży na język zrozumiały dla nas św. Jan Apostoł, gdy napisze w Prologu: „z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa” (J 1, 16n).

Innymi słowy Jan, podobnie jak i inni Apostołowie a zwłaszcza św. Paweł, który temu tematowi poświęci wiele tekstów pragnie nam uświadomić, że sprawiedliwość, do której jesteśmy powołani, nie pochodzi z nas, ale jest nam dana. Zacząć żyć rzeczywistością Królestwa Bożego nie oznacza stać się doskonałym moralnie! Wejście do królestwa oznacza przyjęcie tego, co zostało nam już dane: odkupienia, które jest w Jezusie Chrystusie (por. Rz 3, 24). I wtedy, pomimo pomyłek, błędów i upadków, będziemy rozpoczynać od nowa, wierząc, że wybierając Jego sprawiedliwość, która jest miłosierdziem, wybieramy Życie.

Chrystus tłumaczy Dekalog. Nikt Go o to nie prosił, wystarczyło, że spojrzał na stojący dookoła tłum: na synów i córki narodu wybranego, którzy od wieków szczycą się posiadaniem praw nadanych przez Stwórcę. Doświadczenie wieków pokazało jednak niezbicie, że owo wybranie często okazywało się ciężarem.

Jak wypełnić Boże przykazania, aby mieć pewność, że jest się „w porządku”, że wszystkie dziesięć mamy „zaliczone”? Czy jeśli powstrzymałem się od zamordowania kogoś, to wypełniłem piąte? Czy jeśli nie sypiam z żoną kolegi, to mam zaliczone szóste?

Chrystus odpowiada. Powiedziano: „Nie zabijaj”, a Ja mówię: „Wyzbądź się ducha pogardy i wyciągaj pierwszy rękę do zgody”. Powiedziano: „Nie cudzołóż”, a Ja mówię: „Nie patrz na drugiego człowieka jak na narzędzie własnej przyjemności”. Powiedziano: „Nie przysięgaj fałszywie”, a Ja mówię: „Bądź tak wiarygodny, abyś nie musiał przysięgać”.

Bo Dekalog to nie jest test, który wypełniamy w kilka minut i oddajemy do oceny Najwyższemu, by potem żyć spokojnie, odcinając kupony od naszej dobrej oceny. Prawo Boże to styl życia, całego życia, aż do końca. To tchnienie Ducha mocy, który prowadzi ponad literę i otwiera przed nami nowe horyzonty.

Święty Paweł, niegdyś Faryzeusz bardzo mocno piętnował ów legalizm, który jak sam mówi wielu doprowadził do zguby, bo sprzeciwiał się często Bożemu zamysłowi a zwłaszcza miłosierdziu, które wedle św. Pawła stoi w centrum nauczania Ewangelii. Dlatego definiując w dzisiejszym drugim czytaniu mądrość mówi, że to przede wszystkim odkrywanie tego, czym jest dla Boga życie. Czym jest życie w Nim samym, czym jest życie w nas?

Nie każdy ateista czy nawet chrześcijanin będzie chciał uznać, że człowiek żyjący jest tajemnicą, która mimo naukowych prób wyjaśnień kim jest i jak funkcjonuje, pozostanie tajemnicą. Dlatego św. Paweł interesuje jak przeżyć życie, aby nie rozminąć się z tą tajemnicą, którą Bóg złożył w sercu człowieka.

Posłuchajmy raz jeszcze słów Apostoła: „Głosimy tajemnicę mądrości, mądrość ukrytą (…) jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. (…) objawił to przez Ducha, [który] przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego” (por. 1 Kor 2, 6-10). Święty Paweł wielokrotnie zachęca, abyśmy szukali tajemnic objawiających się w najistotniejszych działaniach, które podejmujemy w ciągu dnia. W pośpiechu naszego życia często bowiem umyka nam świadomość, że jako ludzie jesteśmy istotami niezwykłymi, żyjącymi na styku świata ducha i materii. Innymi słowy św. Paweł zachęca nas byśmy angażując się w doczesność nie zapomnieli, że należymy także do porządku nadprzyrodzonego, ponadnaturalnego, do świata ducha, a wyraża się to przede wszystkim poprzez naszą zdolność do szukania Boga całym sercem – jak powie Psalmista (Ps 119, 2) i śladów Jego obecności w naszym życiu.

Być może do końca życia będziemy jedynie pielgrzymami do Świętej Mądrości, najważniejsze jednak, abyśmy nigdy nie przestali jej szukać.

Boże walentynki :-)

Pierwsza modlitwa monologiczna…

Dzielić się doświadczeniem modlitwy

Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. (1 J 4, 16)

Powyższe słowa św. Jana są pięknym określeniem kogoś, kto będąc przekonanym o Bożej miłości i pragnąc uczynić z niej fundament swojego życia pragnie też jak najlepiej potrafi odpowiedzieć na tę miłość. To właśnie z takiego doświadczenia – jak pisze Thomas Merton w Nowym posiewie kontemplacji zrodziło się poszukiwanie drogi ku modlitwie nieustannej. Jest ona bowiem pragnieniem zrodzonym w sercu człowieka, by niczego z tej miłości Boga nie uronić. Jednocześnie jak nauczali Ojcowie Pustyni modlitwa nieustanna, kontemplacyjna to przygotowanie do tego, co będzie naszym udziałem w wieczności

Im więcej próbujemy mówić o medytacji monologicznej, będącej drogą ku doświadczeniu modlitwy nieustannej, tym bardziej narażamy się na to, że rozminiemy się z istotą tego doświadczenia. Ponieważ życie wewnętrzne człowieka jest jedną wielką tajemnicą spotkania z Nieskończonym Bogiem. Jak zatem mówić o czymś, co z natury jest osobiste i wyjątkowe? Merton w jednej z konferencji wygłoszonych dla sióstr ze zgromadzenia kontemplacyjnego mówi, że „Słowa tak często komplikują tę niewyrażalną rzeczywistość, której na imię modlitwa. Im dojrzalsze i głębsze jest życie duchowe człowieka, tym większa jest również prostota jego modlitwy a im głębiej się zanurzamy w przestrzeń modlitwy, tym mniej mamy do powiedzenia…”

A jednak wiele osób oczekuje od nas, że będziemy mówili o modlitwie i będziemy dzielić się jej doświadczeniem, gdyż pragną czerpać z tego doświadczenia, po to by móc wzbogacić swoje życie wewnętrzne, jak również uniknąć błędów, przez które przeszli ci, którzy przecierali szlaki modlitwy.

To, czego możemy nauczyć się z dzielenia się doświadczeniem modlitwy przez jej wielkich świadków i nauczycieli to przede wszystkim:

  1. Fakt, że modlitwa jest zawsze owocem darmowej łaski Boga, działającej we wnętrzu człowieka. Im mniej zatem człowiek przypisuje sobie zasług związanych z modlitwą a bardziej otwiera się w niej na Boga, który szuka relacji z człowiekiem tym większą ma szansę, by modlitwa ta stawała się coraz głębsza i przemieniająca.

  2. Celem chrześcijańskiego doświadczenia modlitwy jest nade wszystko zjednoczenie z Bogiem. Wszystkie inne cele są drugorzędne. Do zjednoczenia człowiek dochodzi przez wierność praktyce modlitwy. (Jan Kasjan)

  3. Owocem autentycznego życia modlitwy jest miłość Boga, która jest nierozdzielnie związana z miłością bliźniego (w tym miłości do samego siebie). (W. Stinissen)

  4. Życie wewnętrzne posiada swoją dynamikę i podlega rozwojowi. Każdy, kto wiernie stara się odpowiedzieć na łaskę modlitwy będzie dostrzegał, że ona się systematycznie rozwija. Ojcowie Pustyni wyróżniali zwłaszcza dwa etapy modlitwy: przedkontemplacyjny i kontemplacyjny. Ten ostatni jest niejako docelowym sposobem obcowania z Bogiem, który zostanie kiedyś przeniesiony w wieczność. (por. św. Jan od Krzyża, Droga na Górę Karmel)

  5. I wreszcie pamiętać należy o ważnej przestrodze Ojców Pustyni: „Modlitwa jest przestrzenią duchowej walki. Zły duch zrobi wszystko, żeby nam utrudnić lub uniemożliwić modlitwę a w rezultacie nasze zjednoczenie z Bogiem. Będzie kusił nas albo przekonaniem o naszej niegodności i słabości, które uniemożliwiają dojście do zjednoczenia z Bogiem, albo równie niebezpiecznym przekonaniem o naszej samowystarczalności i zdolnościach w pogłębianiu modlitwy. Wiele świętych dusz dało się zwieść naszemu przeciwnikowi uwierzywszy w jego podszepty zatruwające ich serca” (Ewargiusz z Pontu)

Niech te kilka prawd płynących z doświadczenia mistrzów modlitwy będą pomocą dla nas podejmujących wysiłek medytacji, w której nasze serce pragnie uczyć się szukania i słuchanie jedynie Bożego głosu.