Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pospieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem*». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. (Mk 1,35-39)
Modlitwa, aby mogła przynosić w życiu człowieka owoce musi być stałą i regularną praktyką. Odnosi się to także do doświadczenia medytacji. Nauczyciele tej formy modlitwy odwołując się często do obrazu Jezusa, jaki ukazują nam Ewangelie, zachęcają by praktykować medytację dwa razy dziennie, najlepiej rano i wieczorem, w czasie gdy nikt i nic nie będzie nam przeszkadzać w tej modlitwie, która potrzebuj przestrzeni ciszy. Sam Chrystus szukał tego czasu na modlitwę najczęściej „nad ranem, gdy jeszcze było ciemno” lub wieczorem, po zachodzie słońca.
Modlitwa, to nade wszystko poszukiwanie obecności Boga i budowanie relacji z Nim, która otwiera nas na Jego wolę i Jego łaskę. Tak czynił Jezus, tak czynią też – jak słyszymy w Ewangelii – jego uczniowie: „Pospieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają»”.
Nie da się zaprzeczyć, że Modlitwa Jezusowa, polegająca na stałym powtarzaniu krótkiego wezwania, skupionego na imieniu Jezus i skierowana do Niego jest poszukiwaniem Jego samego. Najbardziej rozpowszechnioną formułą tej modlitwy są słowa: „Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną grzesznikiem”. Nie w samej formule jednak tkwi tajemnica skuteczności tej modlitwy jako wprowadzenia w medytację i kontemplację Osoby Jezusa . Chodzi o to, aby faktycznie całą swą uwagę skupiać wokół Imienia Jezus, aby przenikało ono całe nasze „ja”. Zatem nie słowa są najistotniejsze, ale nasza relacja z Jezusem, która jest celem tej modlitwy i w którą słowa mają nas wprowadzić.
Nauczyciele tej formy modlitwy monologicznej są zgodni w swoim nauczaniu co do tego, że możemy rozróżnić różne stopnie modlitwy Jezusowej. Zostaje ona pogłębiona w miarę odkrywania przez nas w Imieniu Jezus kolejnych płaszczyzn tajemnicy, którą objawia Syn Boży.
Dobrze byłoby rozpoczynać tę modlitwę jako adorację i poczucie obecności, która jest po prostu obecnością Zbawiciela (to w istocie oznacza Imię Jezus powtarzane w praktyce tej modlitwy). Imię w Biblii zawsze bowiem oznacza obecność, kogoś, kto je nosi. Przyzywanie tego szczególnego Imienia jest nadto tajemnicą zbawienia a zatem prowadzi człowieka modlącego się do wyzwolenia. Wymawiając Imię Jezus mamy świadomość, że w raz z Nim otwieramy się na łaskę, którą ze sobą niesie. Wszystko, co jest nam potrzebne do zbawienia otrzymujemy w Jezusie i przez Niego. „On jest nie tylko Darem Boga, ale i Tym, który obdarowuje; nie tylko Tym, który oczyszcza, ale Źródłem oczyszczenia; nie tylko Tym, który karmi głodnych i poi spragnionych, ale Pokarmem i Napojem”. [Jan Kasjan]
„On jest substancją wszelkich dobrych rzeczy (nie możemy jednak tego stwierdzenia rozumieć w sensie metafizycznym). Jego Imię udziela pokoju kuszonym — zamiast toczyć dyskusje z pokusą, przyglądać się szalejącej wokół burzy (na czym polegał błąd św. Piotra idącego po wodzie) lepiej utkwić wzrok w Jezusie i iść do Niego po rozszalałych falach chroniąc się w Jego Imieniu. Niech zatem kuszony skupi się ze spokojem, niech wolny od lęku powtarza Imię, bez rozgorączkowania, niech napełni Nim swe serce stawiając zaporę przeciw wichrom złych myśli. A jeśli został popełniony grzech, niech to Imię służy natychmiastowemu pojednaniu. Bez wahania i bez zwłoki, należy je przywoływać w skrusze doskonałej miłości i tak stanie się ono znakiem przebaczenia. Jezus niejako naturalnie zajmie swoje miejsce w życiu takiego grzesznika podobnie jak po swym zmartwychwstaniu zasiadł z uczniami do stołu, z tymi, którzy wcześniej Go opuścili. (Niech ta zachęta nie prowadzi jednak do odrzucania obiektywnych środków, które Kościół ofiaruje grzesznikom — sakramentowi pokuty i rozgrzeszenia). [Filokalia, teksty o modlitwie Serca]
„Imię Jezusa jest czymś więcej niż tylko tajemnicą zbawienia, więcej niż pomocą w potrzebie czy przebaczeniem po upadku. Imię Jezusa jest środkiem, dzięki któremu możemy niezwykle osobiście przeżyć tajemnicę Wcielenia. Imię to oznacza nie tylko obecność — Ono przynosi z sobą zjednoczenie. Przyzywając Je intronizujemy Jezusa w naszym sercu, przyodziewamy się w Niego. Ofiarowujemy nasze ciało i serce w darze Słowu wypowiadanemu w sercu, aby włączyło je w swe Ciało Mistyczne. W ten sposób w nasze ciało podległe prawu grzechu wlewa się moc Imienia Jezus. W ten sposób zostajemy oczyszczeni i uświęceni, jak opisuje ten stan Księga Pieśni nad Pieśniami: «Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu»” (Pnp 8,6). [Szymon Hiżycki OSB]