Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Dzisiaj jest ten dzień, w którym patrzę na Krzyż

On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy Go za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła na Niego chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze uzdrowienie. [Iz 53, 4 – 5]

Może dzisiaj jest ten dzień, żebyśmy przestali patrzeć na siebie i w końcu popatrzyli na Niego, bo wszystko co robi, robi dla nas i Jego zwycięstwo może być naszym zwycięstwem. A my często patrzymy na siebie i na to, co z tego będziemy mieli…

Być może myśmy nawet stracili taką wrażliwość patrzenia na Mękę Jezusa Chrystusa. Może zbyt łatwo na Wielki Piątek patrzymy przez pryzmat Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, przez poranek Wielkanocny. Być może ta tajemnica wielkiego cierpienia i wielkiej łaski Boga dla człowieka, po prostu nam umyka…

Tymczasem zanim objawi się poranek zmartwychwstania mamy zatrzymać się na dziś. Razem z Chrystusem jesteśmy zaproszeni, aby przejść z Wieczernika przez ogród Oliwny na Golgotę, towarzysząc Mu w chwilach modlitwy, męki i konania. A może i doświadczyć pustki, gdy Chrystus zstępuje do Otchłani, nawet jeśli ta pustka nie trwa długo, bo wkrótce rozproszy ją Dobra Nowina o zwycięstwie.

Dobrze byłoby pójść z Jezusem nad potok Cedron. Pójść w duchu kontemplacji, która chroni nas przed ucieczką, przymusza niejako do trwania razem z Chrystusem. By usłyszeć w sercu Jezusowe pytanie: „Kogo szukacie?” I by odpowiedzieć na nie z miłością: „Jezusa z Nazaretu”. Dobrze by była to odpowiedź mojego serca, odpowiedź ukazująca prawdę o całym moim życiu, o mojej wierze, o nadziei, którą w nim noszę, o moich tęsknotach, poszukiwaniach… Aby odnajdując Jezusa uczyć się od Niego walki nie mieczem ostrego słowa, szorstkich gestów, ale miłością zapisaną w Jego Krzyżu.

Niech medytacja, która zanurza nas w wydarzenia dnia dzisiejszego pozwoli nam przylgnąć całym sercem do Jezusa, aby w Jego umęczonym i ubiczowanym obliczu odnaleźć twarz Boga i zobaczyć jej piękno.

Niech kontemplacja jednoczy nas z Krzyżem Chrystusa na którym mamy odnaleźć Cierpiącego Sługę Jahwe, wywyższonego na drzewie, Męża boleści oswojonego z cierpieniem po to, aby uczyć się od Niego nieustannego oddawania ducha w ręce samego Boga.

Każdy z nas jest dziś zaproszony, aby powierzyć Chrystusowi swoje życie. Oddać Mu to wszystko, czego sami nie jesteśmy w stanie unieść – nasze słabości, cierpienia, śmierć bliskich, upadki. Adorując krzyż Chrystusa możemy także przeżyć te straty i smutki, które do tej pory nie zostały przez nas przyjęte. Dzisiaj jest ten dzień, w którym jesteśmy zaproszeni, abyśmy przestając patrzeć na siebie, popatrzyli na Niego, aby zjednoczyć się z Chrystusem Ukrzyżowanym, który „się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści” (Iz 53,4), bo to jedyny właściwy i chrześcijański sposób patrzenia.

Dzisiaj jest ten dzień, w którym patrząc na Krzyż oprócz wołania „Panie Jezu, Synu Boży, ulituj się nade mną grzesznikiem” warto zawołać: Panie Jezu, dziękuję, że mnie ukochałeś aż tak!”