Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Jezus powiedział do tłumów:
«Z kim mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci przesiadujących na rynku, które głośno przymawiają jedne drugim: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie płakaliście”.
Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność». (Łk 7, 31-35)
Niezadowolenie i narzekanie to – jak często mówią – przywara Polaków. Jest to cecha, która rzuca się w oczy zwłaszcza ludziom wychowanym w innej kulturze, którzy przyjechali do Polski, żeby tu żyć.
Z czego wynika tendencja do narzekania? Wynika często z obserwacji tego, co nas otacza i dotyka osobiście. Wydaj się nam, że mamy wiele powodów ku temu, by narzekać, bo czasami naprawdę jest bardzo źle. Rzeczywistość, która nas otacza i ludzie, którzy postępują wbrew przyjętym ogólnie obyczajom, to tematy, które wprowadzają w nasze życie niepokój. Potem „odreagowujemy” go właśnie narzekaniem, czyli mówieniem z niezadowoleniem o tym, co nas dotyka.
Ten rodzaj frustracji – jak mówią psychologowie – może mieć ważne znaczenie dla naszej psychiki, bo złość i napięcie, które się w nas gromadzą, pozostają z nas uwolnione.
A jednak Ojcowie Pustyni, którzy byli wybitnymi znawcami ludzkiej duszy i swoimi obserwacjami dali podwaliny wielu teoriom, które wieki później przeniknęły do psychologii przestrzegają, że kiedy poświęcamy narzekaniu zbyt dużo czasu i tworzymy tzw. zamknięty krąg narzekania, bo przestajemy widzieć jasne barwy życia a uczymy się skupiać na tym, co niedoskonałe. A taką postawę Abba Arseniusz uznawał już za marnowanie czasu i życia. Bo narzekaniem nie zmieniamy rzeczywistości, tylko swoje nastawienie do świata.
Zresztą św. Paweł w dzisiejszym pierwszym czytaniu z 1 Listu do Koryntian przypomina nam, że: teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno. Musimy mieć zatem wzgląd na to, że nasze narzekanie na rzeczywistość nie zawsze będzie obiektywną jej oceną.
Dla nas chrześcijan konieczne jest to, abyśmy uczyli od Jezusa patrzeć na rzeczywistość w prawdzie.
Kiedyś podczas jednej z wizyt u chorych spotkałem starszego pana, który opowiadał, że tylko raz w życiu narzekał na swój los wówczas, gdy do szkoły musiał chodzić boso, bo rodzice byli biedni i nie mieli pieniędzy na kupno kilku par butów. Jedyne, które mieli dzielili z braćmi, gdy w niedzielę chodzili do kościoła.
Potem zobaczył szczęśliwego człowieka, który nie miał nóg. – Od tego czasu – powiedział staruszek – nigdy się już więcej nie skarżyłem.
Dzisiaj zarówno Ewangelia jak i wspomniany św. Paweł mówią o dzieciach i tym, co dziecięce. Święty Paweł pisze, że: Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Może to jest jeden z naszych problemów, że przestajemy być jak dzieci, których cechą jest to, że czasem po-narzekają na coś, ale bardzo szybko od tego narzekania przechodzą do radości, bo wiedzą, że świat jest piękniejszy i ciekawszy i szkoda go trwonić na narzekanie i widzenie wszystkiego w ciemnych barwach.
I to jest też jeden z wymiarów tej dziecięcej mądrości, którą dziś chwali Jezus.
Na szczęście medytacja jest doświadczeniem, które może nas oduczyć narzekania, bo każe nam wyzbyć się naszych myśli, od których – jak naucza Ewargiusz z Pontu – wszystko zaczyna i wkłada w nasze usta jedynie dobre słowo – Imię Jezus, w którym wszystko, co Bo stworzył jest dobre i dlatego zachęca nas do wdzięczności i uwielbienia Boga naszym życiem.
