Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Posłani do walki

Z Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych.

Mówił do nich: «Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, pozostańcie tam i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśliby was gdzieś nie przyjęli, wychodząc z tego miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim!»

Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie. (Łk 9, 1-6)

To, o czym mówi dzisiejsza Ewangelia, można nazwać pre-ewangelizacją. Albo można powiedzieć, że Pan Jezus wysłał swoich uczniów na praktyki apostolskie. Nie był to bowiem jeszcze czas na głoszenie dobrej nowiny o zbawieniu dokonanym przez Chrystusa. W tamtym momencie bowiem Pan Jezus nie dokonał jeszcze naszego odkupienia przez śmierć na krzyżu, i jeszcze nie zmartwychwstał.
Ojcowie Kościoła – jak np. Klemens Rzymski – widzieli w tej wyprawie misyjnej Apostołów przygotowanie do walki, do jakiej zostaną wysłani, gdy ich Mistrz i Nauczyciel odejdzie już z tego świata do Ojca i widzieli w niej podobieństwo do ćwiczeń wojskowych przed prawdziwą walką.

Jednocześnie podkreślali,  że Królestwo Jezusa nie jest królestwem tego świata, więc i jego wojsko w niczym nie przypomina wojsk tego świata.

Skąd to skojarzenie z wojskiem?

Bo Pan Jezus jednoznacznie wyposaża ich mocą. Mocą właściwą dla Jego Królestwa, ale bardzo realną. Ewangelista zresztą podkreśla: „dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób”.

Po swoim wniebowstąpieniu wzmocnił ich jeszcze mocą Ducha Świętego. Każdy, kto stara się dziś żyć wiarą ma świadomość, że my także jesteśmy kolejnym pokoleniem uczniów Jezusa posłanym do tej misji, ale też wie – jak mówili Ojcowie Pustyni – że pierwszym poligonem walki ze złym duchem jest nasze serce: to tutaj walczymy z duchem pychy, duchem egoizmu, duchem pożądliwości, duchem niezgody, kłamstwa etc. Ojcowie pustyni bardzo realistycznie patrzyli na tę duchową rzeczywistość i przestrzegali – za Abbą Makarym, żeby nie próbował walczyć z duchami nieczystymi w świecie, ktoś, kto nie zdołał pokonać ich najpierw w sobie!

Dalej, jeśli idzie o środki materialne, Pan Jezus wręcz ostentacyjnie podkreśla, że dla Jego wojska nie powinny one być czymś najważniejszym: „Nie bierzcie nic na drogę – ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy, nie potrzebna też wam druga suknia”.

Ubóstwo materialne powinno być dla świata pokładającego ufność w dostatku znakiem, że uczeń Jezusa bardziej niż tym, co może dać mu świat zawierza Bogu i Jego opiece. Zresztą człowiek, który ma mniej jest tez bardziej dyspozycyjny. Dzisiaj nabywanie dóbr stało się sposobem zapełniania pustki zarówno życiowej jak i duchowej przez wielu współczesnych ludzi (w tym niestety często także chrześcijan).

Również w stosunku do przeciwników to wojsko duchowe ma się zachowywać zupełnie odwrotnie niż wojsko tego świata. Jeśli traficie na przeciwników – poucza Pan Jezus – nie wchodźcie z nimi w konflikt.

Jezus akcentuje w Ewangelii kwestię zdrowia-choroby. On sam mówi o sobie, że przyszedł uzdrawiać tych, którzy się źle mają.  I również nas zaprasza byśmy swoją postawą wobec innych (także naszych nieprzyjaciół) leczyli te tak bardzo dziś zwichrowane relacje międzyludzkie miłością, pokojem, łagodnością, które będą płynęły z naszych serc a których w dzisiejszym podzielonym świecie tak bardzo brakuje.

To jest prawdziwa moc przemiany świata. A my czynimy to, bo wierzymy w prawdziwość słów Jezusa: „Ufajcie, Jam zwyciężył świat!” I że w tę samą moc uzbroił nas.

Każda medytacja, to doświadczenie zanurzania się w tej mocy Jezusa, który przez moc słowa i łaski najpierw uzdrawia nasze serca i napełnia je swoim pokojem i miłością, abyśmy korzystając z tego oręża nie bali się stawać do codziennej duchowej walki.

Trwajmy więc wytrwale w ciszy medytacji, zachęceni wezwaniem autora Księgi Przysłów z dzisiejszego pierwszego czytania: „Do słów Jego nic nie dodawaj”. I wsłuchując się w to słowo pozwólmy przemieniać się jego mocą.