Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Wszystko jest łaską

Celnicy byli znienawidzeni przez Żydów, z powodu tego, że byli na usługach okupanta jakim w czasach Chrystusa było Cesarstwo Rzymskie. I takiego właśnie człowieka, na co dzień zarabiającego na ściąganiu podatków z własnego narodu na rzecz okupanta wybiera Jezus na swojego ucznia. Gdzie tu logika!? – mógłby ktoś zapytać. Ale przecież Bóg wielokrotnie dawał w całej historii zbawienia dowody na to, że nasza logika nijak nie przystaje do sposobu myślenia Boga. Chrystus daje temu wyraz, gdy tłumacząc motywy swojego wyboru Mateusza – celnika na ucznia i pójścia do niego w odwiedziny mówi: Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników….
 

Może nas to dziwić, gdyż jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia, że dar Bożej łaski jest nagrodą za nasze dobre postępowanie; że zbawienie jest nagrodą za sprawiedliwość. Chrystus jednak chce zmienić nasze myślenie o relacjach z Bogiem, tak by nie wypływało ono z przekonania coś za coś, lecz z wiary, że wszystko jest łaską.

Jeśli będziemy o tym pamiętali, ta nawet wówczas, gdy doświadczamy poczucia grzechu, Jezus będzie miał łatwy przystęp do nas i będzie mógł nas dźwigać i uzdrawiać, pozwalając nam doświadczać na własnej skórze, że takiego Lekarza potrzebują ci, którzy się źle mają a więc każda i każdy z nas. Nic także lepiej niż doświadczenie miłości Boga, który pochyla się nad naszą nędza i grzesznością nie nauczy nas, jak wypełniać naszą codzienność miłosierdziem, czyli miłością w czynie ofiarowaną w imię Chrystusa innym.

 

 

Na miłość najlepiej jest spoglądać w ciszy

To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione – oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i usłyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem. Piszemy to w tym celu, aby nasza radość była pełna. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. [1 J 1, 1-4.4,8-9]

Doświadczenie medytacji pozwala nam kontemplować miłość od której wszystko pochodzi, pozwala nam podziwiać potęgę miłości, która dokonała aktu wcielenia dla nas. Medytacja to doświadczenie otwarcia się na to współuczestnictwo z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem, o której pisze św. Jan; to zgoda, aby w to doświadczenie wprowadzał nas sam Duch Święty, któremu pozwalamy się kierować  w tej praktyce cichej modlitwy, w której to On sam mówi do naszego serca. Święty Jan od Krzyża pisze, że na miłość najlepiej jest spoglądać w ciszy, w pokoju serca, bez pośpiechu, docierając do głębi. W ciszy Bowiem najlepiej możemy zrozumieć kim jest Bóg, bo w chwili kiedy wyciszamy nasz umysł a otwieramy szerzej nasze serca, to sam Bóg, który przez słowo mówi do naszego serca najpełniej objawia nam prawdę o sobie samym. Jest to prawda, której nie da się zamknąć w słowach, gdyż prawdziwą istotę miłości, która jest w Bogu, która nas stworzyła, która w nas jest i nas uświęca można zrozumieć i przyjąć jedynie sercem.

Tajemnica wcielenia polega na tym, że miłość Boga wypełnia przepaść, jaka powstała przez grzech między Bogiem a człowiekiem. Ponieważ Bóg jest nieskończony rzuca się i całkowicie wypełnia tę przepaść, aby człowiek znów mógł żyć w przyjaźni z Bogiem, aby mógł czerpać z Niego swoją moc i radość. Doświadczenie medytacji otwiera nas na tę moc i na tę radość pochodzącą z jedności z Bogiem, której możemy doświadczać tu i teraz, zanurzeni w Jego miłość.

Wejść w inne życie

Pójście za Jezusem, to zgoda na nieznane, to pozostawienie za sobą wszystkich tego, co stanowiło dla nas jakiekolwiek zabezpieczenie czy oparcie, po to, aby całkowicie oprzeć się na Jezusie. To wejście w inne życie. Pójście za Jezusem jest decyzją, która powstaje „teraz” i „teraz”. Nie mogę jej odkładać na później. Zwłoka w czasie oznacza, że tak naprawdę tego nie chcemy, że nie ufamy Mu do końca.

Jeśli dociera do Ciebie głos Pana, to domeną ucznia jest to, że Go słucha. Jeśli zaś nie dociera, to znaczy, że musze bardziej otworzyć uszy i serce. W praktyce oznacza to, że muszę bardziej zanurzyć się w przestrzeń modlitwy, w Pismo Święte, w medytację. Tylko systematyczność uczy nas wrażliwości na mowę Boga.

Piotr i Paweł

ZA KOGO MNIE UWAŻACIE? – to pytanie, które szczególnie mocno wybrzmiewa w dzisiejszej Liturgii Słowa. Jest to pytanie o charakterze fundamentalnym, ponieważ odnosi się do podstawy naszej wiary. Odpowiedź na nie będzie bowiem ujawniać, jaka jest ta wiara.

Bez większego wysiłku jesteśmy w stanie określać, kim jest Chrystus, wymieniać przypisywane Mu tytuły, ale byłoby o wiele lepiej gdyby to nasze życie w wiarygodny sposób świadczyło o tym, kim On jest. Jeżeli świadomie uznaję za św. Piotrem, że Jezus jest Synem Bożym, jeśli nazywam się chrześcijaninem – a wiec uczniem Chrystusa oznacza to, że zdaję sobie sprawę z tego, iż Jego nauka i styl Jego życia są miarą, według której powinienem przeżywać swoje życie. Ale czy tak jest? A jeśli nie jest tak, to dlaczego?

Nie wiem, czy zauważyliście, że w dzisiejszą liturgię słowa wpisany jest pewien pospiech: W pierwszym czytaniu, gdy anioł przychodzi do uwiezionego Piotra mówi mu: „Wstań szybko!Narzuć płaszcz i chodź za mną!”, w drugim Paweł pisze do Tymoteusza: „Pospiesz się, by przybyć do mnie szybko”. Zresztą Paweł nie omieszka porównać także swojego życia i swojej posługi do biegu. Oni obaj – Piotr i Paweł – których postacie dzisiaj przywołujemy dobrze wiedzieli, że mają niewiele czasu a dzieło, które mają do wykonania jest wielkie. Ale tak działa człowiek, który naprawdę doświadczył w swoim życiu mocy i miłości Boga. Obaj bohaterowie dzisiejszej uroczystości, choć prawdopodobnie spotkali się tylko raz w życiu, są filarami Kościoła po pierwsze dlatego, że otworzyli się w pełni na działanie Bożej łaski, stając się narzędziami Bożego działania w świecie. I nie przeszkodziło im to, że byli naprawdę wielkimi grzesznikami: Bo jeden zdrajca, drugi zabójca a jednak uwierzyli mocy Boga, która może dokonać w życiu człowieka rzeczy niezwykłych, jeśli ten Mu na to pozwoli. Po drugie zaś, gdy raz poszli za Chrystusem, pozostali wierni do końca Ewangelii, bez względu na sytuacje w jakich przyszło im stanąć czy konsekwencje, jakie trzeba było ponieść

Warto może zatem zapytać siebie, w czym ja powinienem się dzisiaj pospieszyć, aby zmienić moje życie do tego stopnia, żeby naprawdę w każdych okolicznościach wyrastało z ducha Ewangelii? Nie lubimy słowa pośpiech, żyjemy w czasach, w których to właśnie on dyktuje codzienny rytm życia. Wydawać się może, że przestrzeń spotkania z Bogiem jest przestrzenią spokoju, zatrzymania się w biegu. I zapewne tak jest. Są jednak rzeczy, które także w przestrzeni wiary trzeba robić szybko. Mam na myśli nasze nawrócenie. Zrzucenie kajdan tego, co nas zniewala, abyśmy rzeczywiście mogli żyć w wolności dzieci Bożych. Tego chce dla nas Chrystus, ale tego musimy chcieć i my!  Wstań szybko i chodź za mną! – zdaje się mówić do każdej i każdego z nas Chrystus. Nie tak na chwilę, nie od święta, ale na 100% jak to uczynili Piotr i Paweł, bo tylko wtedy będziemy jak oni mogli doświadczyć mocy Bożego działania.

Domeną ucznia jest, że chce coraz bardziej zgłębiać to, co pragnie mu przekazać Jego Mistrz. Powinniśmy zatem coraz głębiej poznawać Chrystusa i pogłębiać nasz kontakt z Nim. Tylko w ten sposób nasza wiara będzie stawać się coraz mocniejsza i będziemy mogli świadczyć przed ludźmi o miłości Boga, która objawiła się w Jego Synu Jezusie Chrystusie, ale objawia się także w naszym życiu.

Obraz Chrystusa, jaki dziś dajemy światu, ma olbrzymie znaczenie, ponieważ ludzie zawierzą Jezusowi tylko wówczas, jeśli będą widzieć dobre owoce życia chrześcijan. Jest konieczne, aby inni patrząc na to, co robimy i słuchając tego, co mówimy, dostrzegali nadprzyrodzony wpływ łaski, jaka nieustannie działa w nas, jeśli trwamy w jedności z Bogiem. To jest misja i zadanie, jakie Chrystus powierza nam wszystkim – apostołom XXI wieku. I takiej właśnie wiary przekładanej na praktykę życia codziennego uczmy się od dwóch filarów Kościoła, jakimi byli i są Apostołowie Piotr i Paweł.

Maryja wiernie zachowująca słowo w swoim sercu

„Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mojego Ojca”? Jeśli ludzie nie rozumieją, dlaczego ze względu na Jezusa jesteśmy inni od nich, to taka jak zacytowana odpowiedź Jezusa, jest zawsze właściwą odpowiedzią. Być w tym, co Boże – to nasze zadanie. I nie ma wątpliwości, że zachowywanie w sercu Bożego Słowa bardo ułatwia taka postawę.