Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Chrystus Zmartwychwstał! Alleluja!

Niech Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa będzie ogromną nadzieją dla każdej i każdego z nas, że Bóg zrobi wszystko, aby wydobyć nas z mroku grzechu i codziennej szarej wątpliwości, dając nam potężną Łaskę swojej obecności, przez miłość i przebaczenie, gdyż On sam nigdy nie męczy się w walce o wolność naszego serca i nasze zbawienie!

Z całego serca życzę Wam:

Cierpliwości wśród życiowych przeciwności;

Pogody ducha pośród zamętu;

Głębokiej Radości płynącej z udziału w paschalnym zwycięstwie Chrystusa;

Jezus prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!

Spokojnych i pełnych rodzinnego ciepła i miłości Świąt Wielkanocnych dla Was wszystkich i Waszych Rodzin.

 

Wielkanoc A. D. 2021                                              ks. Marek

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”.

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. (J 20, 1-9)

 

W Wielki Piątek uczniowie Jezusa byli przekonani, że to już koniec…

Dlatego wieść o pustym grobie bardziej zaniepokoiła ich niż napełniła nadzieją. Ona wraca dopiero w osobistym doświadczeniu pustego grobu.

Nie można stać się wierzącym, jeśli nie przeżyło się Zmartwychwstania. A to z kolei wymaga śmierci – aby zmartwychwstać, najpierw trzeba umrzeć. Różne mogą być „śmierci” w naszym życiu. Może to być śmierć dosłowna, ale może to być też jakaś inna strata, która dla nas jest jakby „śmiercią”. Nie powinniśmy więc bać się śmierci w żadnej postaci, o ile przeżywając ją, zanurzamy się w śmierci Chrystusa. Kto zanurzy się w śmierci Chrystusa (przyjmie chrzest na serio), ten też razem z Nim zmartwychwstanie. A kto doświadczy Zmartwychwstania, ten dopiero przekona się, co to znaczy żyć naprawdę.

Niestety często w centrum naszej duchowości stawiamy Krzyż, koncentrując się podobnie jak apostołowie sprzed doświadczenia pustego grobu na męce i śmierci Jezusa. Być może to jest powodem, że jest w nas – współczesnych chrześcijanach tak mało radości, która porywałaby innych, która byłaby pierwszym świadectwem nadziei zmartwychwstania, którą w sobie nosimy.

Jest taka anegdota trafnia oddająca postawę życiowa niektórych chrześcijan: „Do chrześcijanina podchodzi pewien agnostyk i mówi:

– Ty mając łaskę wiary w Chrystusa zmartwychwstałego musisz być szczęśliwym człowiekiem!

– Owszem, muszę. – odpowiada chrześcijanin.

Obyśmy mieli w sobie niewymuszoną radość, radość zwycięstwa Chrystusa, którą będziemy potrafili promieniować na innych.