Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Integracyjne działanie medytacji

Nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie.

Mleko wam dawałem, a nie pokarm stały, bo byliście słabi; zresztą i nadal nie jesteście mocni. Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? Skoro jeden mówi: «Ja jestem Pawła», a drugi: «Ja jestem Apollosa», to czyż nie postępujecie tylko po ludzku? Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg. (1 Kor 3, 1-9)

W naszym – zachodnim sposobie myślenia ciągle pokutuje jeszcze pewien dualizm, który odziedziczyliśmy po kulturze greckiej: przeciwstawienie cielesności i życia duchowego.

Jednak św. Paweł, który głosił Ewangelię Grekom – czyli w kulturze, w której dualizm był silnie obecny – sam nie rozdzielał duszy i ciała.

Kultura grecka była pod wpływem dość negatywnej wizji cielesności, która zakorzeniła się w naszej myśli filozoficznej na dłużej.  Warto jednak uświadomić sobie, że ów podział nie znajduje uzasadnienia w Piśmie Świętym. Dlatego, gdy Paweł głosi Ewangelię określa człowieka parą terminów: soma psychikon – soma pneumatikon. Termin pierwszy najlepiej przetłumaczyć jako „ciało obdarzone duszą/psychiką”, ten drugi można oddać formułą: „ciało duchowe”.

Miało to szczególne znaczenie w pytaniach o to, w jakiej formie dokona się zmartwychwstanie, które św. Paweł głosił.

Apostoł poucza, że w obecnej naszej kondycji jesteśmy ciałami obdarzonymi psychikon (duszą), zaś zmartwychwstanie wiąże się z transformacją naszej obecnej kondycji w ciało duchowe.

Święty Paweł mówiąc, że jesteśmy cieleśni, nie używa tego określenia w sensie negatywnym, przeciwstawiając je duchowi. Mówi że jesteśmy ciałem obdarzonym życiem i całą gamą funkcji psychicznych, takich jak świadomość, zdolność przeżywania emocji, podejmowania decyzji, świadomego odnoszenia się do świata, do siebie oraz – co dla Pawła fundamentalne: do Boga.

Zadanie, które stoi przed człowiekiem, a które jest wyrazem dojrzałości jest to, aby dążyć do jak najgłębszego zintegrowania tych wszystkich wymiarów. Tym, co według św. Pawła ma zdolności integracyjne jest życie duchowe a dosłownie – ŁASKA! Święty Paweł podkreśla to mocno w zdaniu: TO BÓG DAJE WZROST.

Doświadczenie medytacji monologicznej, może stać się tym szczególnym wymiarem doświadczenia, gdzie ta prawda urzeczywistnia się w sposób bardzo wyraźny. Jako uczestnicy medytacji możemy odnaleźć się w roli tego, który sieje lub podlewa to ziarno słowa, które zostaje złożone w naszym sercu, kiedy się w nie wsłuchujemy w praktyce medytacji. Może się to wyrażać w trosce o to, że znajdujemy czas i przestrzeń na codzienną medytację, że potrafimy zawalczyć o ciszę, która jej sprzyja. Ale i tak koniec końców św. Paweł mówi: „nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg”. Innymi słowy, bez działania łaski, bez otwarcia się na Ducha Świętego niewiele możemy osiągnąć.

Nasza zdolność otwarcia się na to działanie łaski jest wyrazem „duchowego” charakteru człowieka, który pełnię swą osiągnie w zmartwychwstaniu, czyli w przekształceniu soma psychikon w soma pneumatikon.

Święty Paweł mówi o tym, że prawdziwa tożsamość naszego ciała jest  określona przez związek z Duchem. Bez tego kontaktu do końca nie zrozumiemy swojej tożsamości. Przypominają się tu słynne słowa św. Jana Pawła II, że: „Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może sam siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa”.

Święty Tomasz z Akwinu określi to jeszcze inaczej: „człowiek jest ciałem – materią pierwszą, kształtowaną przez duszę. Innymi słowy: ciało ludzkie nie ma charakteru jedynie materialnego. W integralny sposób obejmuje funkcje i aspekty duchowe. Duchowy (a więc nie tylko biologiczny) wymiar posiadają wszystkie aspekty cielesnego funkcjonowania człowieka – np. gesty, wyraz twarzy albo nawet funkcja, nad którą prawie nie panujemy: oddech. „Duchowe” w tym kontekście znaczy: niedające się sprowadzić do wymiaru fizycznego czy biologicznego, lecz wprowadzające człowieka w całą sieć międzyosobowych relacji. Najważniejszym z tych duchowych aspektów cielesnego człowieka jest zdolność do relacji z Bogiem.

Niech zatem praktyka medytacji pozwala nam doświadczać tego integracyjnego wymiary łaski, na która się otwieramy powtarzając w rytmie oddechu wezwanie „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, ulituj się nade mną grzesznikiem” i przez nie składając nasze życie z zaufaniem w ręce Boga.