Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Jezus Mistrzem naszego sposobu słuchania i patrzenia

Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim* dla ich dobra.  [Rz 8,26-28]

Wymiar kontemplacyjny jest wpisany w życie osoby ludzkiej: można kontemplować patrząc na słońce wschodzące o poranku lub na szczyty gór; można kontemplować słuchając muzyki lub śpiewu ptaków, czy stojąc przed dziełem sztuki… Carlo Maria Martini, posłany jako biskup do Mediolanu, zatytułował swój pierwszy list pasterski „Kontemplacyjny wymiar życia”. Istotnie, mieszkańcom wielkich miast, gdzie wszystko, możemy powiedzieć, jest sztuczne i funkcjonalne, grozi utrata zdolności do kontemplacji.

Kontemplacja nie jest przede wszystkim sposobem działania, lecz sposobem bycia.

Bycie człowiekiem kontemplacyjnym nie zależy od oczu, lecz od serca – przypomniał papież Franciszek. I również w sercu zaczyna się modlitwa, jako akt wiary i miłości, jako sposób naszej relacji z Bogiem.

„Modlitwa oczyszcza serce, a wraz z nim rozjaśnia także spojrzenie, pozwalając nam pojąć rzeczywistość z innego punktu widzenia” – pisze w Merton w Nowym posiewie kontemplacji.

Katechizm Kościoła Katolickiego opisuje tę przemianę serca przez modlitwę, odwołując się do znanego świadectwa świętego Jana Vianneya, proboszcza z Ars: „Kontemplacja jest spojrzeniem wiary utkwionym w Jezusa Chrystusa”. «Wpatruję się w Niego, a On wpatruje się we mnie» – mówił do w czasach swego świętego proboszcza wieśniak z w Ars modlący się przed tabernakulum..

Spojrzenie Jezusa, które On kieruje na nas i które zawsze jest darem łaski ludzkiego serca; uzdalniając nas do widzenia wszystkiego w świetle Jego prawdy i miłosiernej miłości (por. KKK, 2715).

Dlatego kontemplatywny wymiar życia, o którym pisze Franz Jalics rodzi się w sercu, które czuje, że jest postrzegane z miłością.

„Wpatruję się w Niego, a On wpatruje się we mnie!”

Dodatkowo w praktyce medytacji możemy powiedzieć: „Wsłuchuję się w Niego a On wsłuchuje się we mnie!”

To Jezus jest dla nas Mistrzem tego spojrzenia i słuchania! Dlatego On znajduje się w centrum modlitwy, którą słusznie nazywamy Modlitwą Jezusową.

Jak uczy papież Franciszek: „W życiu Jezusa nigdy nie brakowało okresów i przestrzeni, milczenia, miłosnej komunii, która pozwala istnieniu, by nie zostać spustoszonym przez nieuniknione próby, lecz zachować piękno w nienaruszonym stanie. Jego tajemnicą była relacja z Ojcem Niebieskim”.

To jest tajemnica, w którą Jezus pragnie wprowadzać także nas poprzez praktykę medytacji i kontemplacji.

I jeszcze jedno zdanie Ojca Świętego: „Niektórzy dawni mistrzowie duchowości pojmowali kontemplację jako przeciwieństwo działania i wywyższali te powołania, które uciekają od świata i jego problemów, aby całkowicie poświęcić się modlitwie. W Jezusie Chrystusie i w Ewangelii nie ma jednak opozycji między kontemplacją a działaniem. Być może taka tendencja pochodzi z wpływów jakiegoś filozofa neoplatońskiego, ale z pewnością jest to dualizm, który nie należy do orędzia chrześcijańskiego”.

W medytacji i kontemplacji, w która może się ona przeradzać chodzi jedynie o to, aby iść za Jezusem droga miłości.

Święty Jan od Krzyża twierdził, że: „mały akt czystej miłości jest bardziej pożyteczny dla Kościoła niż wszystkie inne dzieła razem wzięte.

Największe dzieła, które są owocem chrześcijańskiego rodzą się zawsze z modlitwy, a nie z pychy naszego „ja”. Droga medytacji i kontemplacji pozwala by to, co jest często dyktatem naszego „ja” zostało oczyszczone przez pokorę i przez miłość włączone w dzieło samego Boga.