Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Józef, człowiek milczenia i modlitwy

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego.

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.

Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.  (Mt 1, 16. 18-21. 24a)

 

Cicha obecność św. Józefa przy Jezusie i Maryi jest dla nas wielką katechezą. Św. Józef uczy nas pokory, zaufania Bogu. „Esto humilis et pacificus, et erit tecum Jesus. “ (Bądź pokorny i pełen pokoju, a Jezus będzie z tobą). Te słowa Tomasza a Kempis z „O naśladowaniu Chrystusa” (Ks. II, rozdz. 8, 3) pokazują nam w pewien sposób życie św. Józefa.

Św. Józef reprezentuje postawę dobrego chrześcijanina: jest sprawiedliwy, dyskretny, głęboko wierzący, co sprawiało, że staje się otwarty na Bożą wolę, która przejawiała się w jego życiu. Ale by tak się mogło stać musiał być nade wszystko człowiekiem modlitwy. To nieodzowny warunek tego, aby najpierw umieć rozeznać co jest wolą Bożą (usłyszeć dyskretny głos Boga, który mówi do nas, ale aby mógł być usłyszany wymaga od nas otwartości serca i ciszy), a następnie ją wypełnić.

Często możemy niestety zobaczyć na twarzy innych – także chrześcijan – niewinny uśmieszek, gdy ktoś opowiada im, że Pan Bóg do niego przemówił…

Tymczasem Bóg mówi do nas nieustannie. Pozostaje pytanie: czy nowoczesny, współczesny chrześcijanin ze swoim racjonalistycznym sposobem myślenia, którego żąda od niego świat jest jeszcze w stanie w to uwierzyć?

Nie dalej niż wczoraj słyszeliśmy w Ewangelii wyrzut Jezusa: „Badacie Pisma (…) to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie”.

Jak głębokim człowiekiem był św. Józef, jak mocne musiał mieć doświadczenie modlitwy, że spotkanie z aniołem i to we śnie – które racjonalista potraktowałby jako majak senny – nie zdziwiło go, że Bóg przemawia do niego właśnie w taki sposób.

Święty Józef, pełen pokory i milczenia, oraz Maryja, wpatrzona i wsłuchana w Boga, uczą nas iść za Chrystusem i słuchać Chrystusa. Idąc za Nimi mamy pewność, że nie pobłądzimy i nie stracimy z oczu Chrystusa. Zarówno Maryja jak i Józef – choć nie wypowiadający w Ewangelii żadnego słowa –  będący symbolem tak mało popularnego dziś w rozkrzyczanym i pełnym emocji świecie zasłuchania w Boga i w człowieka są dla nas wzorem wiary, nadziei i miłości i doskonałymi przewodnikami na dziś po splątanych ścieżkach ludzkiego życia.