Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Nikodem

Z Ewangelii według św. Jana

Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu (J 3, 16-21).

Od poniedziałku towarzyszy nam Ewangelia relacjonująca spotkanie Nikodema z Jezusem. Piękna i bardzo głęboka to rozmowa, która może być dla nas samych lustrem, w którym przegląda się nasza wiara. Przez dwa ostatnie dnie Jezus wskazywał Nikodemowi na konieczność powtórnego narodzenia się i otwarci na Ducha Bożego, którego działanie Jezus porównuje do nieuchwytnego wiatru. Chce w ten sposób podprowadzić Nikodema do wiary w Jezusa  nie tylko jako Mesjasza – bo za takiego Nikodem uznaje Jezusa – ale jako Syna Bożego.

Jest takie przysłowie: „Jeśli nie wiesz, dokąd chcesz dojść, to nigdy tam nie trafisz”.

Żyjemy w czasie, gdy wiatr historii co chwilę zmienia kierunek. Gdy zdania, komentarze, opinie są zmienne niczym prognoza pogody. Gdy liczą się szybkość reakcji i podbijanie emocji, a nie fakty i prawda.

Sztuką jest dzisiaj nie pędzić za wszystkim i wszystkimi, ale zatrzymywać się co chwilę i pytać: o drogę i jej cel. Szukać kogoś, kto będzie dla mnie drogowskazem. Kogoś, kto wie, co mówi, oraz kto mówi o tym, czego sam doświadczył i co zobaczył. Kto nie powtarza cudzych opinii, ale świadczy o własnym życiu. Nocna rozmowa Jezusa z Nikodemem jest właśnie o tym. O poszukiwaniu sensu życiowej drogi.

Do tej nocnej rozmowy z Nikodemem można porównać naszą praktykę medytacji. Pozwala nam zatrzymać się w biegu życia, usiąść w obecności Jezusa i karmić się Jego słowem i łaską a przy tym prawdą i mądrością, której źródłem jest Jezus.

Jezus chce uzmysłowić Nikodemowi i nam, że do prawdziwego nawrócenia nie wystarczy zmiana życia, nie wystarczy zmiana światopogląd. Tu trzeba narodzić się na nowo. Z Bożego Ducha. I pozostać temu Duchowi i Jego prowadzeniu wiernym w codziennym życiu. W przeciwnym razie może okazać się, że sprzeniewierzamy się temu, czym był nasz chrzest.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, że Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne.

Słowo Boże i otwartość na Ducha dają nam gwarancję tego, że nie zagubimy się; nie zginiemy pod presją świata. Oczywiście to opowiadanie się po stronie Jezusa wymaga z naszej strony wysiłku woli, mobilizacji naszej wewnętrznej wolności, by opowiedzieć się po stronie życia, zmartwychwstania, po stronie cierpliwości i wytrwałości w dobrym, wytrwałości w modlitwie. Każdy z nas ma do stoczenia swoje wewnętrzne walki. A wygrać je możemy tylko przy pomocy Bożej łaski!