Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

THEOTOKOS 2021

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli.

Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane.

Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki. (Łk 2, 16-21)

W kalendarzu 1 stycznia jest dniem Nowego Roku. Przypomina nam o historii świata, która wyraża się przez upływający czas, wydarzenia polityczne, historyczne. To pierwsza warstwa historii ludzkiej. Jest też warstwa historii indywidualnej – mojej i twojej historii. Wpisuje się ona w historię świata: nasze narodziny, nasza rodzina, nasza ojczyzna, nasze dzieci, nasza praca itd. Wszystko to, co tworzy indywidualne życie, to druga warstwa historii. Dla nas, chrześcijan, jest jeszcze trzecia warstwa, którą nazywamy historią zbawienia. Dopiero ona nadaje pełny blask, ostrość, sens i odsłania piękno historii ludzkości. To dzięki niej Miriam – prosta żydowska dziewczyna z Nazaretu, córka Joachima i Anny (to jej historia indywidualna), za czasów Heroda i Cezara Augusta, „gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz” (to historia świata ówczesnego), staje się „Świętą Bożą Rodzicielką” (to historia zbawienia).

Może się zdarzyć, że ktoś dostrzega przede wszystkim wymiar historii świata i realizuje się zawodowo, społecznie lub politycznie z uszczerbkiem dla pozostałych wymiarów. Inny może się zamykać w swoim życiu indywidualnym i rodzinnym, narażając się na egoistyczne spojrzenie na świat i innych ludzi. Ktoś jeszcze inny, uznając wyłączność lub prymat historii zabawienia, może realizować się w zbytniej dewocji oraz ucieczce od życia w kwestie duchowe i religijne i nie dostrzegać związku swego życia z historią tego świata.

W życiu każdego z nas jest potrzebna równowaga w dostrzeganiu i przeżywaniu nakładających się wymiarów naszego życia. Dobrze prosić Pana Boga u progu Nowego Roku o otwarcie oczu, abyśmy potrafili dostrzec obraz całości i to, że jesteśmy powołani do „wielkich dzieł Bożych” podążając drogami naszej doczesności.

W kalendarzu 1 stycznia to także dzień, który stawia nam przed oczami Maryję, która swoim pokornym przyzwoleniem na wolę Bożą, objawioną jej przez Anioła Pańskiego, zrodziła Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga, który z miłości do nas stał się dla nas prawdziwym człowiekiem. Jeśli u progu Nowego Roku patrzymy na Maryję, to może warto uczyć się jednocześnie  patrzeć z takiej perspektywy jak Ona – czyli stając wobec różnych życiowych sytuacji, którym musimy stawić czoła – pytać się Pana Boga, jak to się stanie, a nie pytać o to, czy to jest możliwe, bo dla Niego nie ma nic niemożliwego.

Umiejscowienie dzisiejszej uroczystości w ostatnim dniu oktawy Bożego Narodzenia pokazuje, że przywileju boskiego macierzyństwa Maryi nie należy w żadnym wypadku przypisywać jakimś Jej szczególnym zasługom wobec Boga, lecz pozostaje on całkowicie powiązany z tajemnicą wcielenia i zbawczego działania Boga w historii świata i naszej osobistej historii. Prawda ta przypomina nam, że wszystko, co otrzymujemy od Pana Boga nie jest nam dane z powodu naszych zasług, lecz jedynie dzięki Jego łasce i miłości. A na te nie można sobie zasłużyć, czy zapracować. Jedyna prawda brzmi: Wszystko jest łaską!

Pozornie może nam się wydawać, że treść tajemnicy ukazanej przez dzisiejszą uroczystość nie ma nic wspólnego z praktyką naszego codziennego życia. Nic jednak bardziej mylnego!  Gdy pomyślimy, że Maryja stała się matką Boga za sprawą Jego wybrania, to prawda ta uświadamia nam, że Bóg w Chrystusie wybrał także „nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem”. Gdy zwrócimy uwagę, że Maryja urodziła w Betlejem Syna, to dobrze jest też nie przeoczyć faktu, że jako ochrzczeni jesteśmy wezwani do zgody na rodzenie się Chrystusa przez Jego laskę w naszym sercu i w sercach innych.

Jeśli bowiem na wzór Maryi zgodzimy się na Boże działanie w naszych sercach, będziemy coraz bardziej doświadczali, że On pierwszy nas umiłował i będziemy emanowali Jego światłem. Godząc się na Boże prowadzenie w naszym życiu pozwolimy by zamieszka w nas Obecność i będziemy nieustannie odkrywać, że my także potrafimy rodzić Chrystusa w innych, przez świadectwo naszej wiary i miłości: w dzieciach,  opowiadając im Ewangelię, we wnukach ucząc je modlitwy, wychowując, aby się stały Jego wiernymi uczniami. Będziemy potrafili rodzić Chrystusa w tych, którzy nigdy Go nie znali, a których spotykamy na naszych drogach.

To przez naszą żywą pamięć o Bogu mamy szansę uobecniać Go w życiu tych, którzy w zabieganiu oddalili się od Niego i zapomnieli o Nim. Sami żyjąc nadzieją w Boża opiekę będziemy potrafili budzić tę nadzieję w tych, którzy w trudnych chwilach osunęli się w ciemność zwątpienia.

I niech te słowa będą jednocześnie życzeniami na ten nadchodzący rok.

Bóg kształtował Maryję przez całe jej życie. Fakt, że zrodziła Zbawiciela, stanowił zaledwie etap jej ziemskiego pielgrzymowania, które zakończyło się wniebowzięciem.

Prośmy u progu tego nowego roku abyśmy we wszystkim, co nas spotka, potrafili rozpoznać i rozeznać znaki czasu, wezwania, rady, zachęty i przestrogi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Abyśmy umieli usłyszeć to, czego On życzy sobie od nas, a niekoniecznie – my do Niego.

Dlatego dobrze na progu nowego roku kalendarzowego powierzyć się macierzyńskiej opiece Maryi i razem z Nią uczyć się rozważać zbawcze dzieła Boga w dziejach świata i naszym życiu, byśmy coraz bardziej pogłębiali naszą chrześcijańską tożsamość a nasze życie duchowe mogło wydawać coraz lepsze owoce. Czego wam i sobie życzę. Amen