Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Wiara – działanie Boga we mnie

Z Ewangelii według św. Jana

Jezus powiedział do Tomasza: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście.

Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy.

Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie?

Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię (J 14, 6-14).


Wciąż uderza mnie fakt, że ewangeliczne niewiasty nie mają problemu z uwierzeniem w Zmartwychwstałego. Dla nich wiara to przede wszystkim relacja. Z Apostołami jest inaczej. Dla mężczyzn wiara to głównie aktywność, działanie. I ponadto często uważamy, że chodzi o… nasze działanie.

Dzisiaj Jezus pokazuje jak patrzy na to Bóg: Filipie (…) czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. 

A zatem to prawda! Wiara to działanie… Ale nade wszystko Boga we mnie!

Jezus – jako człowiek oczywiście – podaje w dzisiejszej Ewangelii za przykład swoją wiarę: wiarę, którą obronił w sobie, w codzienności swego życia, a ostatecznie w męczeństwie na krzyżu: „Ojciec trwa we Mnie i sam dokonuje tych dzieł!”

Czy ja dziś mogę coś takiego powiedzieć o sobie: „Panie, Boże, troszczę się o to byś trwał we mnie i byś Ty sam działał we mnie i… przeze mnie!?”. Przede wszystkim chodzi o dzieło mojego zbawienia. Bo dla Boga ono jest najważniejsze. Wszystko inne powinno być podporządkowane w życiu człowieka wiary temu nadrzędnemu celowi.

Czy coś takiego mogę powiedzieć o sobie? O moim sposobie myślenia o wierze? A może bliższe prawdy jest mi na dzień dzisiejszy takie spojrzenie: „Panie Boże, pobłogosław moim wysiłkom, moim pomysłom na życie, z którymi wiążę tyle nadziei, że owoce, że przyniosą dobro… mnie samemu. Pewnie innym też, ale przede wszystkim mnie samemu. Amen!”.

Kiedy w Biblii począwszy od Starego Testamentu czytamy dzieje ważnych dla historii zbawienie postaci takich jak Abraham, Mojżesz, Jakub, Eliasz a potem w Nowym Testamencie: Jan  Chrzciciel, św. Paweł, św. Piotr czy Jan to w ich postawach uderza jeden wspólny mianownik: na pierwszym miejscu jest Bóg, Jego chwała i Jego wola, a potem działanie.

Cóż – zapyta w swoim Liście św. Jakub, drugi obok Filipa patron dnia dzisiejszego –  przyjdzie z działania, nawet największego, gdy w moim życiu nie będzie przede wszystkim troski o Boga, o relację z Nim? I dodaje, że dobra nowina polega na tym, że jeśli pozwolimy Bogu zająć pierwsze miejsce w naszym sercu, gdy na pierwszym miejscu postawimy relację z Bogiem, wtedy dokona się to, co dokonało się w Apostołach i innych świętych – całe nasze życie stanie się życiem Bożym. A czy nie o to chodzi w doświadczeniu wiary?

Filipie, Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca – mówi dziś Jezus.

To zadanie także dla nas: Kto zobaczy nas powinien zobaczyć w nas także Jezusa! To będzie najlepszy dowód na to, że nasza wiara rozwija się i nas rzeczywiście zmienia.

Thomas Merton powiedział kiedyś: „Obecnie oczekuje się od nas nie tego, byśmy dużo mówili o Chrystusie, raczej tego, żeby ludzie mogli odnaleźć Go, widząc, jak On w nas żyje.”

Oby praktyka medytacji oznaczała dla nas porzucenie działania na rzecz zgody na to, żeby pozwolić działać w nas samemu Jezusowi  mocą Jego słowa i łaski i aby z medytacji ta zgoda na Boże działanie w nas rozciągała się na wszystkie aspekty naszego życia. Aby inni patrząc na nas mogli widzieć – używając słów św. Pawła – że żyjemy już nie my, ale żyje w nas Chrystus.