[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=-NEBz-ALQ0Y?fs=1]
Odcinek 6 – Reguła dla Ciebie – metody medytacji cz.1
[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=DCURNPMOfis?fs=1]
Odcinek 5 – Reguła dla Ciebie – jak medytować ?
[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=2JuO8MS-AHA?fs=1]
Odcinek 4 – Reguła dla Ciebie – po co medytujemy ?
[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=91qEgvlozhU?fs=1]
No właśnie, wszyscy medytujemy, ale jak często zadajemy sobie pytanie po co?
To jak zadać pytanie: po co wierzymy? Każdy z nas ma swoje uzasadnienie, ale sadzę, że bez względu na to, jakie każda i a każdy z nas ma powody tak naprawdę nie sposób wszystkie je wyrazić racjonalnie.
Zapewne podpisałbym się pod każdym z powyższych stwierdzeń. Medytuję po to, by być, by pogłębić uważność itd. Nie mam wątpliwości, że wiele nauczyłem się przez te lata dzięki medytacji. Nauczyłem się bardziej zauważać i żyć chwilą obecną, nauczyłem się dzięki niej zupełnie nowej jakości życia – tego co niektórzy mistrzowie medytacji określają mianem oglądu, czyli patrzenia na codzienną, zewnętrzną rzeczywistość z zupełnie innej wewnętrznej perspektywy. Nie mam wątpliwości, że medytacja w nosi w moje życie jakąś harmonię, jakiś porządek, który ustawia w zupełnie innej perspektywie zwykłe codzienne spotkania, czynności, która potrafi przerodzić rutynę w ciągłe odkrywane na nowo świeżości i radości codziennych, zwykłych zdarzeń. To wszystko prawda, ale nie mniej prawdziwy jest fakt, że po dwudziestu z górą latach medytacji nie potrafię już bez niej żyć. Nie potrafię już nie medytować. Przestać medytować oznaczałoby pozbawić się jakiejś istotnej części mojego życia, jakiegoś ważnego aspektu, którego brak sprawiłby, że nie byłbym już sobą. Doświadczenie medytacji pozwala mi bowiem odkrywać moją chrześcijańska tożsamość na zupełnie innym poziomie, powala mi w zupełnie inny sposób doświadczać mojego człowieczeństwa. Pozwala być otwartym na tę tajemnicę życia, która każdego dnia się przede mną otwiera, dając jakiś wgląd w tę tajemnicę (nie mylić z wiedzą), budząc ciekawość, która sprawia, że zawsze jestem uczestnikiem najpiękniejszej przygody, jaką Pan Bóg mi podarował. Ta przygoda to życie, to bycie chrześcijaninem – człowiekiem wyjątkowym w widzeniu przez samego Boga, umiłowanym w wyjątkowy sposób i odkrywającym każdego dnia i na każdym kroku przejawy i piękno tej Miłości… Czym jest bowiem chrześcijaństwo, jeśli nie wypływa z wewnętrznego doświadczenia, ze spotkania, z miłości które je tworzą, ożywiają, dodają mu smaku i sił. Gdyby nie medytacja może w jakiś rozumowy sposób wiedziałbym to wszystko, przeczuwałbym, ale nie doświadczał. A przecież dopiero to doświadczenie czyni tę wiedzę prawdziwą, czyni ją moją osobistą, czyni ją czymś czemu czemu nikt i nic nie zdoła już zaprzeczyć. Nie umiem już żyć bez medytacji…
No właśnie, po co medytuję? Oto jest pytanie. Zachęcam Was do podzielenia się swoją własną próbą odpowiedzi na to pytanie. Myślę, że może ona być nieocenionym świadectwem dla tych, którzy także idą tą drogą i zachętą w chwilach zniechęcenia. Dzięki za każde wpisane tu słowo.
Odcinek 3 – Reguła dla Ciebie – kto i po co medytuje ?
[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=28Xh6uGDdiY?fs=1]
Medytacja, to doświadczenie, które pozwala nam w niezwykły sposób doświadczać jedności. Jednym z jej wymiarów jest uczestniczenie w wielkiej rzeszy ludzi medytujących na całym świecie. Nie ma bowiem tak naprawdę miejsca, nie ma religii, gdzie nie byłoby ludzi medytujących. Drugim wymiarem jest jedność w wymiarze tylko chrześcijańskim, ale za to sięgającym pierwszych wieków chrześcijaństwa, co daje również poczucie tego, że wpisując się w to doświadczenie jesteśmy kontynuatorami długiej tradycji.
A zatem powszechność tego doświadczenia sprawia, że spotkanie każdego dnia kilku osób medytujących, z którymi znaleźli byśmy wspólny język wynikający z doświadczenia nie byłoby pewnie problemem.
Myślę, że owa powszechność i jedność to dobre sposoby motywacji, zwłaszcza gdy przychodzi nam walczyć z pokusą duchowego lenistwa i chęcią zamiany medytacji w jakieś inne zajęcie.
Za każdym razem, gdy siadamy do medytacji możemy sobie uświadomić, że razem z nami siadają do niej setki, tysiące a może nawet miliony ludzi na całym świecie. W jakimś wymiarze medytacja czyni ich jedna rodziną – jak mawiał Chrystus – kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Może nie zawsze uświadamiamy sobie jak potężną duchową moc ma ta szczera i głęboka modlitwa ludzi medytujących, płynąca z serca i bezinteresownej miłości i ogarniająca świat mocą tej duchowej siły. Jestem przekonany, że po tamtej stronie życia zaskoczy nas fakt, gdy dowiemy się jak wielkie znaczenie ta modlitwa miała dla świata i tego, co się na nim dzieje, albo jeszcze bardziej tego, przed czym go uchroniła. Przypomina mi się w tm miejscu słynny dialog Abrahama z Bogiem, który walczy o ocalenie wielkiego miasta – Sodomy: Czy zniszczysz to miasto przez wzgląd na owych dziesięciu sprawiedliwych – pyta Abraham Boga. I otrzymuje niezwykłą odpowiedź: Nie zniszczę, gdy znajdę tam dziesięciu sprawiedliwych. [por.Rdz 18, 20-32]. Ilekroć czytam ten fragment, zawsze wzruszenie ściska mnie za serce. Wzruszenie z powodu wielkiego serca i miłosierdzia Boga, który ostatecznie okazał się o wiele bardziej miłosierny niż Abraham to sobie wyobrażał. O ileż większe znaczenie owa modlitwa sprwawiedliwych ma w skali całego świata, w historii zbawienia.
I jeszcze jedna motywacja do medytacji. Mam na myśli obraz, który kreśli dzisiejsza Ewangelia a w jeszcze szerszym znaczeniu dzisiejsza liturgia słowa.
Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką. (Mt 12,46-50)
Medytacja, to przestrzeń, w której – kiedykolwiek bym w nią nie wszedł – zawsze trafiam na wyciągniętą rękę Boga. To ręka wyciągnięta zawsze w geście miłości, błogosławieństwa. To dłoń wyciągnięta po to aby nas ochraniać, tak jak ochraniał Bóg Izraelitów przed Egipcjanami. Wchodząc w doświadczenie medytacji wyciągam także moją rękę, mogąc w duchowy sposób uchwycić dłoń samego Boga. Czy może być piękniejsza chwila dla człowieka.