Warszawska grupa medytacji chrześcijańskiej

Święty czas modlitwy

Z Ewangelii według św. Łukasza

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”.

Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”.

Do innego rzekł: „Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”.

Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego” (Łk 9, 57-62).

„Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć.” Ta bezdomność Boga w świecie, który sam stworzył jest pełna znaczenia. O niej też mówi św. Jan Apostoł w Prologu swojej Ewangelii: „Przyszedł do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”.

„Rzecz jasna – jak pisał Merton – ż jeżeli na ziemi nie ma miejsca dla Boga, wówczas ziemia również dla ludzi przestaje być domem, staje się nieludzka.” [Życie w listach]

Praktyka medytacji przypomina nam, że oto sam Syn Boży przychodzi do nas pokornie i pragnie, abyśmy Go zaprosili do naszych serc i między siebie. Nie dlatego, że to Jemu potrzebne. Ale dlatego, że On chciałby nam pomóc w odnalezieniu samych siebie i w odnalezieniu sensu i w budowaniu prawdziwie ludzkiego domu, gdzie zaczęlibyśmy być naprawdę u siebie.

Przejmująco mówi o tym Pan Jezus w Apokalipsie: „Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną”.

Dlatego dobrze słowa dzisiejszej Ewangelii odnieść do obszaru naszej modlitwy. Jezus dobrze ujął stan duchowy wielu swoich współczesnych uczniów, którzy może zewnętrznie są zdeklarowanymi chrześcijanami, ale w ich sercach ważniejszymi od Boga są tysiące różnych spraw i rzeczy, przyjemności, czy troski niż spotkanie z Bogiem na modlitwie.

Tak często, gdy zaprasza nas do tego, aby spędzić czas w Jego obecności odpowiadamy: „Panie Jezu, dziś to mogę, bo mam ważne sprawy na głowie.” Albo mówimy: „Dobrze pomodlę się, ale najpierw muszę zająć się tym lub tamtym.

Tylko czy wmawianie sobie, że nie mam czasu na modlitwę nie jest tak naprawdę oszukiwaniem siebie?

Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego zmiłuj się nade mną grzesznikiem!